Niacynamid pod lupą. Dlaczego warto szukać go w składzie kosmetyków?

Niacynamid, zwany również nikotynamidem, jest rozpuszczalną w wodzie formą witaminy B3, która znana jest także jako PP. W ostatnim czasie stał się bardzo popularnym i pożądanym składnikiem – sprawdźmy dlaczego.

Niacynamid to bardzo uniwersalny składnik, który świetnie sprawdza się przy każdym rodzaju skóry. Korzyści z jego działania będą miały zarówno skóry normalne, starzejące się, mieszane, tłuste, atopowe, z trądzikiem pospolitym, różowatym czy melazmą.
Brzmi zbyt piękne, aby było to prawdziwe?

Niacynamid w pielęgnacji antiaging

Niacynamid jest antyoksydantem – redukuje wolne rodniki i stres oksydacyjny, które przyczyniają się do procesu starzenia się skóry. Chroni naszą skórę przed negatywnymi skutkami promieniowania UV, a nawet jest w stanie redukować rumień wywołany ekspozycją na promieniowanie słoneczne.
Dodatkowo niacynamid pozytywnie wpływa na produkcję kolagenu i elastyny oraz obniża aktywność metaloproteinaz (enzymów degradujących kolagen i elastynę). W badaniach klinicznych wykazano zmniejszenie głębokości zmarszczek i linii, przebarwień, ziemistości skóry, wyrównanie struktury skóry, obkurczenie porów, zwiększenie elastyczności i nawilżenia. Przecież to właśnie tego szukamy w produktach, które mają zatrzymać proces starzenia.

Niacynamid w pielęgnacji przeciw przebarwieniom

Pigment w skórze powstaje na skutek transferu melaniny z melanosomów (komórek, które produkują melaninę-pigment) do keratynocytów (komórek naskórka). Niacynamid blokuje transfer pigmentu, dając efekt wyrównania kolorytu i redukcji przebarwień. To z kolei sprawia, że skóra wygląda na rozświetloną i świeżą. Świetnie sprawdza się również w przypadku melazmy.

Niacynamid jako składnik pielęgnujący barierę hydrolipidową

Regularne używanie tego składnika zwiększa syntezę ceramidów, sfingolipidów, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych czy cholesterolu w skórze. Składniki te są niezbędne do utrzymania prawidłowego poziomu nawilżenia skóry. Uszczelniają one barierę hydrolipidową, przestrzenie między komórkami, ograniczając ucieczkę wody z naskórka, ale również tworzą barierę chroniącą naszą skórę przed światem zewnętrznym. Mamy tu na myśli czynniki drażniące, smog oraz alergeny. Zadbanie o ten aspekt zmniejsza ryzyko występowania podrażnień, rumienia czy nadwrażliwości skóry.

Niacynamid w pielęgnacji skóry trądzikowej

Składnik działa przeciwzapalnie, porównywalnie do klindamycyny (antybiotyku), ale bez ryzyka wystąpienia oporności bakterii. Powoduje zmniejszenie wydzielania sebum, a uszczelnienie bariery hydrolipidowej i zwiększenie nawilżenia skóry, dodatkowo wzmacnia ten efekt.
Wykazuje działanie bakteriostatyczne na Cutibacterium Acnes czyli bakterie, które rozwijają się w sebum skóry trądzikowej.
Z racji swojego antyoksydacyjnego działania – zapobiega utlenianiu się skwalanu, który z kolei przyczynia się do pogorszenia stanu skóry trądzikowej.

Niacynamid – zastosowanie w praktyce

Jest to witamina rozpuszczalna w wodzie, zatem można dodać ją zarówno do toniku, serum, kremu czy produktu do mycia skóry. W kosmetykach Polemika znajdziesz go w Antyoksydacyjnej mgiełce tonizującej.

Warto połączyć go także z kwasem hialuronowym. W efekcie można spodziewać się jeszcze większego nawilżenia skóry. Cery trądzikowe pokochają połączenie niacynamidu i cynku, a skóry z przebarwieniami docenią mieszankę niacynamidu z retinolem.

Z czym lepiej nie łączyć tej substancji? Niacynamidu nie powinno się stosować równolegle z kwasami. Są to produkty, które wykazują działanie w różnych pH, więc nie ma sensu stosować ich po sobie. Możemy natomiast nałożyć kosmetyk z niacynamidem rano, a kosmetyk z kwasami – wieczorem.
Nie należy stosować niacynamidu z witaminą C w formie kwasu askorbinowego. Można jednak sięgnąć po inne formy witaminy C np. tetraizopalmitynian askorbylu.

Jakie stężenie wybrać? Unikajmy wysokich stężeń niacynamidu. Nie zawsze duże stężenie oznacza lepsze efekty. W przypadku niacynamidu, duże stężenia (>5%) zwiększają ryzyko podrażnień, natomiast już w małym stężeniu możemy uzyskać rewelacyjne efekty na skórze.
Właśnie dlatego w składzie toniku zadbaliśmy o równowagę – użyliśmy delikatnego stężenia niacynamidu, które nie niesie ze sobą ryzyka podrażnień, jednak na tyle wysokiego, aby uzyskać zadowalające efekty na skórze. Zresztą – warto się o tym przekonać sięgając po naszą Antyoksydacyjną mgiełkę tonizującą.

Dobrej nocy! Kilka słów o wieczornych rytuałach.

Na rynku regularnie pojawiają się produkty, które zostają okrzyknięte „kosmetycznym must have”. Rzuciliśmy okiem na listę kosmetycznych odkryć i jesteśmy przekonani, że brakuje na niej rytuału, który jest wart więcej, niż kremy z najwyższej półki. Sen, bo o nim mowa, to prawdziwy pielęgnacyjny hit. Nie mamy na myśli tylko i wyłącznie dobrego samopoczucia, które przejawia się później szerokim uśmiechem i błyskiem w oku. Sen to niezbędny element troski o nasz organizm i najprostszy sposób, żeby o siebie zadbać. 

 

Akcja: regeneracja

Nasz organizm podczas snu wcale nie odpoczywa. Brzmi ironicznie? Już tłumaczymy. Cykl dobowy człowieka został zaprojektowany w taki sposób, aby nasze ciało miało czas na ważne procesy. Usuwanie toksyn, produkcja melatoniny i kolagenu, przebieg intensywnego procesu antyoksydacyjnego – nasz organizm ma długą listę zadań do wykonania, warto dać mu czas i przestrzeń, żeby zdążył je odhaczyć. 

Nie bez znaczenia jest fakt o której godzinie kładziemy się spać. To właśnie między godziną 23:00 a 3:00 w nocy w naszym ciele zachodzą ważne procesy. W tym czasie w komórkach zachodzą procesy regeneracyjne, mięśnie rozluźniają się oraz uwalnia się hormon odpowiedzialny za odnowę naskórka. Może zamiast wizyty u kosmetyczki warto zaplanować czas na sen? 

Senne rytuały pielęgnacyjne

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie odpisywał na maile w łóżku. Takie praktyki to dokładne zaprzeczenie tego, czego potrzebuje nasz organizm. Niebieskie światło, które jest wytwarzane przez urządzenia elektroniczne, utrudnia produkcję melatoniny w organizmie. Scrollowanie przed snem to wysyłanie jasnego sygnału do organizmu, że jeszcze nie czas na odpoczynek. Musi czuć się nieco skonsternowany, gdy układamy się do snu kilka minut później. 

Jak przygotować skórę do odpoczynku? Zdecydowanie rekomendujemy dokładny demakijaż. To kluczowy czynnik w walce o zadbaną cerę oraz obowiązkowy element, który pomaga skórze wchłonąć dobroczynne składniki z kremów, które nakładamy przed snem. Aby wyciszyć organizm warto także stworzyć własne rytuały. Jednym z naszych ulubionych jest automasaż jadeitową płytką. To skuteczny sposób na relaks po długim dniu i moment na wyrównanie oddechu. Dodatkowo masaż płytką gua sha poprawia owal twarzy i elastyczność skóry. Regularne używanie płytki działa przeciwzmarszczkowo, ujędrniająco i przywraca skórze blask. Bez wątpienia efekty wieczornego rytuału będzie widać za dnia! 

 

Zoom na otoczenie 

Nie bez znaczenia jest miejsce, w którym wypoczywamy. Przyjemne materiały, odpowiednio dobrana poduszka, wygodny materac – to detale, których nie warto pomijać. Bogata oferta produktów na rynku pozwala znaleźć rozwiązanie, które pomoże nam się zrelaksować. Warto zwrócić uwagę na propozycje polskiej marki berke., która zgodnie z zasadami zrównoważonego projektowania tworzy meble w zgodzie z naturą. 

Wskazane jest również przeanalizowanie sypialnianego otoczenia – zadbaj o właściwą wentylację otoczenia i wyeliminowanie światła oraz hałasów. Tego typu detale mają ogromny wpływ na jakość wypoczynku. 

Zdarza się, że w pogoni za nowościami zapominamy o prostych rozwiązaniach, jakie oferuje nam natura. Godziny spędzone w łóżku to nie fanaberia, ale podstawowa potrzeba naszego organizmu. Szybko może się okazać, że niezarywanie nocy przyniesie naszemu ciału więcej korzyści, niż godziny spędzone u fizjoterapeuty i na lekcjach jogi. Szkoda by było nie sprawdzić, prawda?

 

Kwas hialuronowy – kosmetyczny must have?

Kwas hialuronowy stał się bardzo popularnym składnikiem i można znaleźć go w wielu kosmetykach. Jego nazewnictwo może być mylące, bo kwasem jest tylko z nazwy. Tak naprawdę to wielocukier.  Nie wykazuje właściwości drażniących czy złuszczających, a nawilżające, przeciwzmarszczkowe, antyoksydacyjne i wiele innych. Jedna cząsteczka kwasu hialuronowego jest w stanie związać około 250 cząsteczek wody! Dodatkowe właściwości są zależne od jego rodzaju, a konkretnie – wielkości cząsteczki.

Rodzaje kwasu hialuronowego

Kwas hialuronowy jest polimerem, czyli upraszczając – łańcuchem tych samych składowych, połączonych ze sobą w różnych ilościach. Dlatego jego rodzaje możemy podzielić ze względu na wielkość cząsteczki: wysokocząsteczkowy,  niskocząsteczkowy i oligocząsteczkowy (ultra niskocząsteczkowy).

Kwas hialuronowy wysokocząsteczkowy

Ze względu na swoją dużą masę nie wnika w skórę, ponieważ jest większy niż przestrzenie komórkowe. Pozostaje na powierzchni skóry jako ochronny film, zmniejszając ryzyko podrażnień czy kontaktu z czynnikami drażniącymi. Redukuje odparowywanie wody przez naskórek, daje efekt natychmiastowego wygładzenia i napięcia skóry oraz zwiększa stopień przenikania innych substancji w głąb skóry. Dodatkowo działa przeciwzapalnie i immunosupresyjnie. Jego efekt jednak trwa tak długo, ile pozostaje na skórze – czyli do najbliższego mycia.

 

Kwas hialuronowy niskocząsteczkowy

W przeciwieństwie do wysokocząsteczkowego, ma on krótszy łańcuch i niższą masę, dzięki czemu wykazuje zdolność do przenikania warstwy rogowej naskórka. Nawilża głębsze warstwy naskórka i zwiększa jego elastyczność oraz przenikanie innych składników. W jego obecności, komórki warstwy rogowej lekko pęcznieją, co daje efekt napięcia i wygładzenia skóry.

 

Kwas hialuronowy oligocząsteczkowy (ultra niskocząsteczkowy)

Jest to najmniejsza forma kwasu hialuronowego. Ma zdolność przenikania aż do skóry właściwej. Zapewnia efekt długotrwałego nawilżenia, nawet po umyciu skóry. Wspomaga naprawę uszkodzonych komórek, poprawia elastyczność skóry oraz jej grubość – wpływa na syntezę włókien kolagenowych i elastynowych, spłyca zmarszczki. 

 

Który rodzaj jest najlepszy ?
Najlepsze jest połączenie każdego z rodzajów. Synergia działania da nam najskuteczniejszy i najtrwalszy efekt. 

Hydrofilne masło

Jak używać kwasu hialuronowego ?

Jest to składnik, który da nam wiele korzyści zarówno  w pielęgnacji porannej, jak i wieczornej. Cera sucha i dojrzała w szczególności doceni jego właściwości o poranku. Pod wpływem kosmetyku z kwasem hialuronowym, komórki naskórka lekko pęcznieją, dając efekt napięcia i wygładzenia skóry. Przynosi to również korzyści wizualne i dobrze współgra z makijażem. 

Jaki produkt wybrać?

Mimo wspaniałych właściwości kwasu hialuronowego, nie ma sensu używać produktów, które mają w składzie tylko kwas hialuronowy. Jest on humektantem, więc owszem, zwiąże wodę, natomiast bez obecności emolientów ta woda bardzo szybko wyparuje, dając efekt odwrotny do zamierzonego. Najefektywniej będzie on działał w kosmetykach o różnorodnym składzie, zawierających zarówno substancje wiążące wodę, jak i te okluzyjne, emolienty – przytrzymujące wodę na skórze.

 

W którym kosmetyku znajdę kwas hialuronowy?


W naszym kremie pod oczy, toniku, antyoksydacyjnym kremie oraz masce. Cenimy sobie właściwości tego składnika i wykorzystujemy każdą wielkość cząsteczki, aby uzyskać jak najlepszy efekt pielęgnacyjny.

Wakacyjna kosmetyczka: Karolina Apanasewicz

Mat czy błysk?

Błysk, zawsze!

Pomalowane usta czy oko?

W zależności od nastroju lubię focus na oko albo na usta.

Kosmetyczna minimalistka czy hedonistka?

Jeszcze jakiś czas temu odpowiedziałabym, że hedonistka, ale w tym roku postanowiłam ograniczyć się do kosmetyków, których moja skóra naprawdę potrzebuje. Jeszcze daleko mi do bycia minimalistką, ale jestem na dobrej drodze.

Długa kąpiel czy szybki prysznic?

Chciałabym odpowiedzieć, że długa, relaksująca kąpiel w wannie, ale niestety jestem człowiekiem, który nie umie za długo usiedzieć w jednym miejscu, więc idąc na kompromis wybieram dłuższy prysznic 🙂

Skąd czerpiesz wiedzę odnośnie pielęgnacji?
Miałam szczęście trafić na naprawdę wspaniałą kosmetolog, więc głównie od niej i od koleżanek. Lubię też zerknąć na grupę Twarzing i poczytać opinie mądrzejszych głów od mojej w tym temacie.

 

Twój największy kosmetyczny grzech?

Zdarzyło mi się zasnąć w makijażu… Teraz znając skutki, więcej tego grzechu nie popełniam.

Kosmetyczny must have?

Nie wyjdę na zewnątrz bez kremu z filtrem i zawsze musi to być SPF50, nieważne czy mamy lato, zimę, piątek, świątek czy niedzielę 😉

Kiedy czujesz się najbardziej atrakcyjna?

Kiedy daje swojemu ciału tyle snu, ile potrzebuje. Ciężko o to w tak zabieganych czasach, ale staram się przesypiać 7-8h, bo wiem, że mój organizm mi się za to odwdzięczy.

Najważniejsza rada pielęgnacyjna, którą usłyszałaś?

I tu znowu SPF50! Nie ma lepszego kremu anti-aging 😉

Kilka słów o codziennej pielęgnacji. 

Rano po umyciu twarzy aplikuję tonik, krem i SPF50, po czym zabieram się za makijaż. Po powrocie z pracy lubię od razu zmyć makijaż stosując dwuetapowe oczyszczanie i nałożyć krem. Przynajmniej raz w tygodniu staram się nałożyć wieczorem maseczkę na twarz.
Pielęgnacyjny rytuał, który poprawia Ci humor?

Balsamowanie ciała. Lubię sobie odpalić serial na Netflixie i dopiero wtedy się za to zabrać, dlatego miło mi się kojarzy ten rytuał.

Twoje kosmetyczne odkrycie z ostatniego czasu?

Azulan, płyn rumiankowy, który można dostać w aptece i który ratuje dzień przy niespodziankach na buzi 😉

Kosmetyk Polemiki, bez którego nie możesz żyć?
Hydrofilne masełko podbiło moje serce od pierwszego użycia, a w zestawie z płytką gua sha robi cuda na mojej buzi. Najchętniej masowałabym twarz płytką co rano, bo z opuchniętej buzi wyłaniają się wtedy całkiem fajne kości policzkowe.

 

Element self care, który daje Ci najwięcej radości? 

Zdecydowanie mazianie się własnoręcznie zrobionymi maseczkami składającymi się z różnych glinek.

Twoja piosenka na poranny rozruch? 

Może nie są to specjalnie energetyczne piosenki, ale lubię zacząć dzień na spokojnie od playlisty ”Morning Piano” lub „Cabin In The Woods”.

 

Wakacyjna kosmetyczka: Weronika Kwiatkowska

Mat czy błysk?

Zdecydowanie błysk! Uwielbiam efekt rozświetlenia na kościach policzkowych i na łuku kupidyna. Nawet jeśli cała reszta makijażu jest stonowana – glow robi robotę! Moja miłość do błysku stale rośnie – niedawno stałam się właścicielką wymarzonej, cekinowej sukienki. Ciężko w tym przypadku mówić o minimalizmie.

Pomalowane usta czy oko?

Uwielbiam klasyczne, czerwone usta, ale bardzo rzadko decyduje się na taką ekstrawagancję. Przede wszystkim dlatego, że w moim odczuciu jest mało praktyczna – dwa łyki wina i kęs dania w restauracji, i pomadka jest wszędzie. Albo te momenty, kiedy zapominam, że jestem pomalowana… Efekt klauna gwarantowany. 

A wytuszowane rzęsy i zaznaczone brwi – obowiązkowo.

Kosmetyczna minimalistka czy hedonistka?

Zdecydowanie minimalistka. Moja cera jest delikatnie mówiąc wymagająca – przez wiele lat walczyłam z trądzikiem, teraz do głosu doszedł AZS. Staram się nie testować na sobie zbyt wielu produktów i jestem szczęśliwa, gdy jakiś służy mi przez dłuższy czas nie powodując podrażnień.

Długa kąpiel czy szybki prysznic?

Team prysznic, ale przyznam się bez bicia – nigdy nie jest krótki. Kiedy wchodzę do łazienki zagina się czasoprzestrzeń, a moja głowa zaczyna pracować w innym trybie. To właśnie pod prysznicem wpadam na najlepsze pomysły, więc potrafię posiedzieć tam naprawdę długo.

Skąd czerpiesz wiedzę odnośnie pielęgnacji?

Mam kilka swoich ulubionych blogów, ale przede wszystkim kocham dziewczyńskie polecajki! Spotkania z moimi przyjaciółkami regularnie obfitują w kosmetyczne opowiastki i przeglądy kosmetyczek. Zawsze wychodzę zainspirowana.

Twój największy kosmetyczny grzech?

Myślę, że sporym wyzwaniem dla mojej skóry musi być mój nieuporządkowany styl życia. Hektolitry kawy, zarwane nocki i zapominanie o wodzie. Ale samoświadomość to klucz do zmian, prawda? 

Kosmetyczny must have?

To będzie mało sexy odpowiedź, ale cóż… Na chwilę obecną nie rozstaje się z pakietem emolientów. Nawilżające kremy i delikatne płyny do kąpieli pozwalają mi przetrwać moją walkę z AZS-em, która trwa kolejny miesiąc. To trudny czas dla mojej skóry i staram się minimalizować zagrożenia, więc nie testuję obecnie żadnych nowości. Uczę się wsłuchiwać w potrzeby swojego ciała i to, że mamy w życiu różne sezony. Jest czas na wymalowane oko, jest czas na lecznicze maści. Życie. 

Kiedy czujesz się najbardziej atrakcyjna?

Wszystko zaczyna się w głowie. Jeśli przeżywam wewnętrzny chaos to makijaż i ładne ubrania nie są w stanie tego ukryć. Czuję się atrakcyjna, gdy żyję w zgodzie sama ze sobą – realizuję swoje plany, trzymam się swoich zasad, mam czas dla siebie i ludzi, których kocham. Wtedy pomalowane oko jest tylko miłym dodatkiem.

 

Najważniejsza rada pielęgnacyjna, którą usłyszałaś?

Postaw na demakijaż i zacznij stosować dobry filtr przeciwsłoneczny. Nigdy nie byłam typem, który zasypia w makijażu, ale im jestem starsza, tym większą uwagę przykładam do oczyszczania skóry. Dodatkowo wdrożyłam do pielęgnacji krem z filtrem. Nie da się ukryć – potrzebowałam alarmu w postaci pierwszych zmarszczek wokół oczu, żeby potraktować temat na poważnie.

Kilka słów o codziennej pielęgnacji.

Dzień zaczynam od spryskania twarzy mgiełką i wypicia szklanki wody. Następnie nakładam na twarz krem z filtrem i wykonuje delikatny makijaż. Na co dzień  używam Bourjois Heathy Mix BB Cream, korektora pod oczy, kredki do podkreślenia brwi i rozświetlacza Becca. Całość delikatnie matuję sypkim pudrem z Inglota. 

Wieczorami sięgam po Hydrofilne masło oczyszczające, a raz w tygodniu po miksturę, która zwalcza zaskórniki. Połączenie płynu złuszczającego Paula’s Choice i zielonej glinki regularnie ratuje moją problematyczną cerę. Często sięgam także po tonik z kwasem od Bielendy i po maseczki w płachcie. Koniec dnia to czas na masaż płytką, który wykonuję ze wspaniale pachnącym serum z Ministerstwa Dobrego Mydła.

 

Pielęgnacyjny rytuał, który poprawia Ci humor?

Automasaż i szczotkowanie po długim dniu. To dwie czynności, które pozwalają mi wyciszyć się po całodziennej bieganinie i skupić się na sobie, swoim ciele i jego potrzebach. Niedawno przyjaciółka podarowała mi poduszkę obciążeniową na oczy – uwielbiam w ten sposób zasypiać.

Twoje kosmetyczne odkrycie z ostatniego czasu?

Wcierka do włosów z rzepy! Kosmetyk poleciła mi moja mama, która w latach młodości własnoręcznie tworzyła tego typu specyfiki. Produkt testuje od miesiąca, a na mojej głowie zaczęło pojawiać się sporo baby hair – nareszcie!

Kosmetyk Polemiki, bez którego nie możesz żyć?

Mam dwa mocne typy. Hydrofilne masło błyskawicznie zdobyło moje serce. Dosyć dużo podróżuje, więc wielofunkcyjny kosmetyk był dla mnie strzałem w dziesiątkę. Uwielbiam też mgiełkę. Wygodny atomizer i jej odświeżający zapach sprawiły, że szybko dołączyła do grona moich kosmetycznych ulubieńców i stała się częścią porannego rytuału pielęgnacyjnego.

Element self care, który daje Ci najwięcej radości?

Joga! Łapanie oddechu podczas porannego rozciągania daje mi mnóstwo przyjemności. Szczególnie lubię te dni, kiedy uda mi się wstać chwilę przed budzikiem (niestety nie wydarza się to zbyt często, bo jestem rasowym śpiochem) i mogę skupić się tylko na sobie. Lubię też momenty zatrzymania w ciągu dnia – zapatrzenie się przez okno, kawa w ciszy czy telefon do ukochanej osoby. To robi mi dzień.

Wakacyjna kosmetyczka: Amanda Walaszek

Mat czy błysk? 

Satyna! Nie lubię dużego błysku natomiast nie jestem również fanką pełnego  matu. Lubię delikatny, naturalnie wyglądający efekt glow.  

Pomalowane usta czy oko? 

Ciężkie pytanie ale chyba oko, lubię mieć pomalowane rzęsy. 

Kosmetyczna minimalistka czy hedonistka? 

Cały czas idę w stronę minimalizmu w wielu aspektach swojego życia, również w pielęgnacji. Nie lubię przesady, ale bardzo lubię nowości. Jak już znajdę odpowiedni kosmetyk to zostaje ze mną na bardzo długo. 

 

Długa kąpiel czy szybki prysznic? 

Kocham długie kąpiele i rytuały piękności w wannie! Natomiast staram się je  ograniczać i na co dzień brać szybki prysznic 😉 

Skąd czerpiesz wiedzę odnośnie pielęgnacji? 

Najczęściej od innych ludzi, pytam. Wiedzę odnośnie pielęgnacji czerpię również z internetu, wszystkie informacje weryfikuję. Mam wokół siebie bardzo dużo fajnych, świadomych ludzi, z którymi jestem w stanie wymieniać się doświadczeniami odnośnie pielęgnacji. 

Twój największy kosmetyczny grzech? 

Nie potrafię regularnie używać kremów z filtrem w odpowiedniej ilości. Próbuję w sobie wyrobić ten nawyk 😉 

Kosmetyczny must have? 

Nie mam jednego, z każdego rodzaju kosmetyku jest inny must have 😉

Najważniejsza rada pielęgnacyjna, którą usłyszałaś? 

Prawidłowy demakijaż i oczyszczanie! Poprawiło to stan mojej wrażliwej cery. 

Kilka słów o codziennej pielęgnacji? 

Dzień zaczynam od oczyszczenia twarzy, do którego najczęściej używam pianki  do mycia. Następnie tonizuję – tutaj najlepiej sprawdza się Antyoksydacyjna  mgiełka tonizująca od Polemiki. Tak jak wspominałam, uczę się regularności w  stosowaniu filtra – obecnie testuję Eeny Meeny. Pod filtr nakładam żel-booster od marki Miya, który niweluje świecenie się skóry. Wieczorną pielęgnację zaczynam od demakijażu. Makijaż zmywam masłem lub balsamem do  demakijażu. Na noc stosuję krem pod oczy od Veoli oraz krem z kwasem  salicylowym i sfermentowanym granatem z Kire Skin. Staram się kilka razy w  tygodniu robić peeling i stosować różne odżywcze maski.  

Pielęgnacyjny rytuał, który poprawia Ci humor? 

Wieczorna pielęgnacja! Od jakiegoś czasu używam szczoteczki do twarzy  Foreo – mega przyjemność. 

Twoje kosmetyczne odkrycie z ostatniego czasu? 

Żele do mycia firmy Hagi. Nie rozstajemy się od kilku miesięcy. 

Kosmetyk Polemiki, bez którego nie możesz żyć? 

Antyoksydacyjna mgiełka tonizująca! Uwielbiam ten zapach, jest to mój  ulubiony produkt tonizujący. 

Element self care, który daje Ci więcej radości? 

Rytuały piękności, książka, muzyka, kontakt z naturą. 

Twoja piosenka na poranny rozruch? 

Nie ma jednej piosenki, wszystko jest zależne od nastroju. Bardzo często na  poranny rozruch pojawia się u nas Hania Rani, Fever Ray, Lazerhawk lub Moby.  Jeżeli dzień jest bardziej intensywny to ulubione stare albumy – przez długi czas był to utwór Edge of Seventeen od Stevie Nicks. Natomiast są takie dni, że zaczynamy od techno, dnb a nawet hardcore’ów 😉