Stężenia składników w kosmetykach – czy warto zwracać na nie uwagę?

Świadomość klientów w zakresie składów kosmetyków stale rośnie. Bardzo nas to cieszy, bo wywiera to swego rodzaju presję na producentach. Poczucie, że konsumenci patrzą na ręce, sprawia, że na rynku jest coraz mniej przestrzeni na kosmetyki słabej jakości. 

Z drugiej strony, kto z nas ma czas, żeby godzinami studiować składy i porównywać ze sobą produkty. Dodatkowo ograniczona wiedza o surowcach i brak kierunkowego wykształcenia sprawiają, że w ostatecznym rozrachunku musimy w pewnym stopniu zaufać producentowi. 

Mimo to, jak bumerang wracają do nas pytania odnośnie dokładnych stężeń konkretnych składników w kosmetykach. Brak informacji na ten temat na opakowaniu nie jest próbą jej zatajenia. Czas powiedzieć to głośno – stężenie podane na opakowaniu w żadnym stopniu nie odzwierciedla intensywności działania produktu. Dużo zależy od użytej technologii i składników pomocniczych. Jedną z naszych flagowych wartości jest transparentność, dlaczego w takim razie zdecydowaliśmy nie podawać informacji o stężeniach?

 

1. Więcej nie znaczy lepiej. W świecie kosmetycznym regularnie pojawiają się mody na konkretne składniki. Klientki w poszukiwaniu „must have sezonu” przeszukują drogerie, a część z nich wierzy, że im wyższe stężenie, tym lepszy efekt. To prosta droga do podrażnień, uczuleń i innych problemów skórnych. Przykładem może być niacynamid, który swoje maksymalne działanie osiąga w stężeniu 4%. Mimo to na sklepowych półkach można znaleźć kosmetyki ze składnikiem o stężeniu 10%. Stężenie retinolu dla osoby zaczynającej przygodę z tym składnikiem, powinno oscylować w granicach 0,25%. Wydaje się mało, prawda? Jednak retinol jest na tyle intensywnym składnikiem, że już w tej ilości może wywołać skuteczny efekt, a co wrażliwsze skóry mogą doświadczyć podrażnienia.

 

  1. Przemyślana technologia to klucz do sukcesu. Samo stężenie nie odzwierciedla realnego działania produktu. Wielokrotnie niższe stężenie z przemyślaną technologią, która wspiera przenikanie, będzie działać intensywniej. To kolejny argument, żeby zaufać producentowi i doświadczeniu pracowników laboratorium, którzy miesiącami pracują nad docelową formułą. 

 

  1. Skład produktu > stężenie. Warto pamiętać, że substancje inne, niż składnik aktywny np. substancje tłuszczowe w kosmetyku z kwasem, będą ograniczać jego aktywność. Co to oznacza w praktyce? Składnik z dużym stężeniem może się słabo wchłaniać, więc nie należy oczekiwać spektakularnego efektu. 

 

  1. Synergia działania. Nawiązując ponownie do technologii kosmetyku, warto pamiętać, że niektóre składniki lepiej działają w kooperatywie niż solo np. witamina C + krem z filtrem. Takich przykładów jest wiele – warto zaufać producentowi i  laboratorium, w którym dany kosmetyk powstaje. Także w naszym zespole pracuje wielu specjalistów, aby stworzyć jak najlepszy produkt. Ich działania są następnie potwierdzone badaniami.

 

Podsumowując, zwracanie uwagi na składy kosmetyków to dobry trend, a rosnąca świadomość konsumencka wpływa na wyższe wymagania odnośnie jakości. To kierunek, który może zaprowadzić całą branżę w lepsze miejsce. Mimo to, brak specjalistycznej wiedzy i wypatrywanie informacji o stężeniach może być zgubne. Brak szczegółowych informacji to nie zła wola producenta. To tajemnica receptury, a konkretne stężenia składników są poparte badaniami naukowymi i konsultowane z wieloma specjalistami. Jak zatem sprawdzić wysokość stężenia i jego skuteczność? Najlepiej w praktyce – efekty działania kosmetyków mówią same za siebie.

 

Jak dbać o ciało? Porady na 8 najczęstszych problemów skórnych.

O pielęgnacji skóry twarzy powstało już wiele artykułów. Większość z nas ma świadomość, w jakie kosmetyki warto zainwestować i jakich składników szukać. Jak wygląda temat pielęgnacji skóry ciała?

Skóra na ciele, tak samo jak na twarzy, może mieć problemy. Co więcej, tak samo jak twarz – starzeje się.

Jak powinna wyglądać prawidłowa pielęgnacja skóry ciała?

  1. Delikatne mycie. Warto zrezygnować ze standardowej formy – mydła. Znacznie lepiej sprawdzą się olejki i emulsje myjące. Są one delikatniejsze dla skóry, nie powodują wysuszenia.
  2. Pielęgnacja ukierunkowana na potrzeby. Określ, jakie są indywidualne potrzeby i wymagania skóry Twojego ciała i dopasuj do nich odpowiednie składniki aktywne. Jak to zrobić, podpowiadamy w dalszej części artykułu. 
  3. Peeling. Raz na jakiś czas złuszczaj martwą warstwę naskórka, aby balsamy do ciała skuteczniej wnikały w skórę.
    balsam do ciała

Problemy skórne nie dotyczą tylko twarzy. W przypadku niedoskonałości czy wysypki, szybko szukamy rozwiązań, które pomogą ukoić skórę. A jakie są najczęstsze potrzeby skóry na ciele

  1. Przesuszenie. Z pewnością zauważyłaś ten problem, szczególnie w okolicy łydek. Skóra bywa sucha, łuszczy się, naskórek czasem wygląda na biały – to oznaka mocnego przesuszenia. To początek dalszych trudności. Skóra sucha jest bardziej skłonna do podrażnień, a suchy naskórek ma większą przepuszczalność, co w konsekwencji może powodować wnikanie niepożądanych substancji w głąb skóry. Aby uszczelnić barierę skórną, a jednocześnie pozbyć się nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, warto sięgnąć po nasz balsam. Obecne są w nim różnorodne składniki, które są odpowiedzią na powyższe problemy skórne. Co kryje się za składem balsamu

Gliceryna, skwalan (naturalny składnik ochronnego sebum), triglicerydy, betaina, oleje, woski i masła: kameliowe, tucuma, wosk ze skórki borówki, olej meadowfoam, olej z nasion słonecznika oraz różnego rodzaju fermenty pożytecznych bakterii, jako wsparcie mikrobiomu skóry – ferment Bacillus. Wielokierunkowe działanie różnorodnych składników zapewnia nawilżenie na dłużej.

 2.   Podrażnienie – skóra sucha jest skłonna do podrażnień, bo utraciła swoją barierę ochronną. Oprócz składników nawilżających i natłuszczających, rewelacyjnie sprawdzi się tutaj zawarty w balsamie pantenol i alantoina – naturalne składniki kojące i uspokajające skórę, które działają przeciwzapalnie.

 3. Świąd – występujący często przy skórze atopowej, alergicznej, ale również mocno przesuszonej. Przeciwświądowo, poza składnikami nawilżającymi, zadziała pantenol i alantoina. Prawidłowe i kompleksowe zadbanie o pielęgnację skóry, znacznie przyczyni się do zniwelowania nieprzyjemnego uczucia.

4. Oparzenia po opalaniu. Słońce bywa zdradliwe. Wystarczy nieświadome wystawienie się na promieniowanie UV, co skutkuje powstaniem rumienia po ekspozycji oraz nieprzyjemnym uczuciem gorąca, podrażnienia i tkliwości. Odpowiednia reakcja na oparzenie jest w tym przypadku kluczowa. Należy postawić na pielęgnację regenerującą, która schłodzi, ukoi i przyspieszy proces gojenia skóry – w tym pomoże panthenol, alantoina oraz ferment Lactobacillus – dobroczynnych bakterii kwasu mlekowego, dzięki czemu kompleksowa pielęgnacja zadziała skuteczniej niż tradycyjne metody.

5. Podrażnienie po goleniu to częsty problem, który doskwiera nam szczególnie latem, gdy chcemy cieszyć się czasem na plaży, a na ciele pojawiają się podrażnienia i zaczerwienienia. Odpowiednia pielęgnacja jest w stanie zdziałać cuda. Przeciwzapalne i kojące składniki balsamu, takie jak betaina, sproszkowane liście Matchy czy ekstrakt z czarnego świerku, przyspieszają regenerację naskórka, zmniejszają podrażnienie i zaczerwienienie. 

6. Przebarwienia – to problem, który dotyczy nie tylko twarzy. Przebarwienia na dłoniach czy przedramionach powodują, że skóra wygląda na starszą. W multifunkcyjnym balsamie znajdziesz również składniki zapobiegające procesowi fotostarzenia – np. ekstrakt z czarnego świerku.

7. Szorstkość skóry. Jeśli chcesz, aby skóra była przyjemna w dotyku, musisz pamiętać o tym, że miękkość zapewni przede wszystkim odpowiednie nawilżenie. Codzienne stosowanie naszego balsamu sprawi, że bioaktywny analog ceramidów z oleju meadowfoam zadba o miękkość i jędrność skóry

8. Starzenie – skóra sucha ma tendencję do szybszego starzenia się. W tym przypadku kluczowa jest regularna, staranna pielęgnacja. Nie zapominaj o nawadnianiu organizmu i spożywaniu antyoksydantów w postaci owoców i warzyw.

Skład balsamu zaprojektowaliśmy specjalnie tak, aby był uniwersalny – do każdego problemu skórnego, ale także do codziennej pielęgnacji. Sprawdzi się na wakacjach nad morzem, ale także po goleniu. Balsam jest odpowiedzią na różne potrzeby skóry, a dodatkowo jest bardzo przyjemny w użytkowaniu i nie pozostawia uczucia tłustości na skórze. Dzięki temu zyskujesz nie tylko odżywienie, ale również komfort w codziennym użytkowaniu.

 

Przebarwienia skóry – jak się ich pozbyć?

Przebarwienia to problem, który dotyczy większości z nas. Wygląd skóry z przebarwieniami kojarzy się głównie z procesem starzenia, dlatego nie są one przez nas pożądane i staramy się je za wszelką cenę wyeliminować. Wielokrotnie podejmowane działania są nieprawidłowe, co powoduje odwrotny efekt – pogorszenie stanu skóry. Aby skutecznie walczyć z przebarwieniami, należy wiedzieć jak i dlaczego powstają.


Jakie rodzaje przebarwień możemy wyróżnić?

Przebarwienia możemy podzielić ze względu na głębokość – tutaj wyróżniamy przebarwienia naskórkowe (płytkie), skórno-naskórkowe (mieszane) oraz skórne (najgłębsze i najtrudniejsze do zniwelowania).

Możemy podzielić je również ze względu na rodzaj:

1. Piegi – płytkie przebarwienia naskórkowe, łatwe do zniwelowania. 

2. Melasma (ostuda) – głębokie przebarwienia, których zniwelowanie wymaga dużo czasu i cierpliwości, występują symetrycznie na twarzy.

3. Plamy soczewicowate (starcze)– ciemne plamy na skórze o charakterze głębokim.

4. Przebarwienia pozapalne – przebarwienia, w których oprócz pigmentu, mamy również siatkę naczyń włosowatych, która pozostała po zmianie zapalnej.

 

Dlaczego powstają przebarwienia?Przyczyn powstawania przebarwień może być bardzo wiele. Co więcej – może nawet występować kilka przyczyn na raz. Wśród najczęstszych powodów możemy wymienić:


– nadmierną ekspozycję na promieniowanie UV, brak fotoprotekcji
– problemy hormonalne, zażywanie antykoncepcji hormonalnej, ciąża, menopauza
– zażywanie leków i ziół fotouczulających
– używanie kosmetyków uwrażliwiających na promieniowanie UV
– choroby wątroby
– choroby tarczycy
-choroby nadnerczy
– uszkodzenia skóry
– stany zapalne
– przegrzanie skóry w danym miejscu (często występują w wyniku noszenia okularów z metalowymi oprawkami w upały)
-stres

Aby pozbyć się przebarwień, najlepiej jest działać wielokierunkowo.
Przede wszystkim należy pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej. Krem z filtrem to najlepszy przyjaciel skóry. Oprócz potwierdzonego działania przeciwstarzeniowego, zapobiega powstawaniu nowych przebarwień oraz ciemnieniu tych istniejących. Oprócz stosowania kremów z spf, warto unikać kontaktu skóry twarzy ze słońcem. Nie tylko dla wyglądu, ale przede wszystkim dla zdrowia, warto wybrać miejsca zacienione, nosić nakrycia głowy i okulary przeciwsłoneczne.


Po drugie – pielęgnacyjny minimalizm to droga do sukcesu. 

Masz wiele kosmetyków na przebarwienia i żaden z nich nie jest zadowalający?
Przebarwienia nie lubią podrażniania i nadmiernej stymulacji. Zamiast atakować przebarwienia w każdym kroku pielęgnacyjnym, skup się na jednym, maksymalnie dwóch kosmetykach, które mają działać na przebarwienia. W pozostałej pielęgnacji postaw na nawilżanie i regenerację.

Zadbaj o podaż antyoksydantów. Zarówno w codziennej pielęgnacji, jak i codziennej diecie, wpływ antyoksydantów na stan skóry i zdrowie organizmu jest nieoceniony. W kwestii przebarwień, zapobiegają one procesom utleniania, co przyczynia się do poprawy wyglądu skóry.

Działaj różnorodnie. Składniki niwelujące przebarwienia mają różne mechanizmy działania. Możemy podzielić je na te, które:
– złuszczają – np. kwasy, retinoidy
– hamują aktywność tyrozynazy – enzymu uczestniczącego w produkcji pigmentu skórnego; zmniejszają ilość produkowanego pigmentu – np. kwas azelainowy, hydrochinon, arbutyna, lukrecja, kwas kojowy, witamina C
– zmieniają rozmieszczenie pigmentu – retinoidy
– hamują transport pigmentu do komórek skóry- retinoidy, Niacynamid

Warto dobrać składniki tak, aby wykorzystać więcej niż jeden mechanizm. Na przykład decydując się na witaminę C rano (hamowanie enzymu) i Niacynamid wieczorem (hamowanie transportu) lub Niacynamid rano i kwasy wieczorem (hamowanie i złuszczanie).

Aby ograniczyć ryzyko podrażnień do minimum, warto używać kosmetyków, które zawierają w składzie więcej niż jeden składnik działający na przebarwienia. Dzięki temu skóra nie będzie przebodźcowana czy podrażniona. Zyskasz także w ten sposób dodatkowy czas na regenerację.

Wychodząc naprzeciw potrzebom skóry z przebarwieniami, możemy polecić nasze multifunkcyjne serum. Kosmetyk zawiera aż 3 składniki, które działają na przebarwienia – witamina C, w najlepszej formie tetraizopalmitynianu askorbylu, Niacynamidekstrakt z kanadyjskiej sosny białej, który hamuje wytwarzanie pigmentu. Zawarte dodatkowo składniki kojące i regenerujące przyspieszają  proces odbudowy skóry i zapobiegają podrażnieniom. Serum stosuj rano lub wieczorem, na zmianę z regenerującymi kosmetykami np. Antyoksydacyjnym kremem nawilżającym.

Podsumowując – kluczem jest cierpliwość. Walka z przebarwieniami to maraton, a nie sprint. Wybraną pielęgnację stosuj konsekwentnie, nie zmieniaj produktów co chwilę, a Twoja skóra odwdzięczy się promiennym wyglądem.

 

Oblicza kobiecości #16 – Ewelina, właścicielka Laboratorium Dobrego Nastroju

„Gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?”. Słyszeliśmy to zdanie nie raz. Dzisiaj w naszym cyklu „Oblicza kobiecości” gościmy Ewelinę która pożegnała się z bezpiecznym etatem w męskiej branży i poszła za głosem serca. Tak powstała marka Laboratorium Dobrego Nastroju – resztę, w inspirującej rozmowie, dopowie sama.

 

Od tramwajów i 200 śrub do świeczek… Twoja historia jest bardzo nieoczywista – jak wcześniej wyglądało Twoje życie i skąd pomysł na taki biznes?

Zawsze myślałam, że pójdę dość utartą, tradycyjną ścieżką – porządne studia, a potem praca na etacie. Przez kilka lat pracowałam w dużej firmie kolejowej, gdzie zarządzałam około setką osób. Jak można się domyślić, w pracy przebywałam głównie wśród mężczyzn, a moje zadania były bardzo praktyczne. Zresztą zawsze myślałam, że taka właśnie jestem, czyli konkretna i rzeczowa, a nie kreatywna. Potem okazało się, że jednak jest inaczej, a kreatywność, choć przez tyle lat tłumiona, ujrzała światło dzienne. Zdecydowałam, że chcę iść za tym, co dla mnie najważniejsze, a są to relacje, ludzie i tworzenie rzeczy związanych z codziennym, dobrym życiem. I tak pojawiło się Laboratorium.

 

 Funkcjonowałaś wcześniej w „męskim świecie” – czego Cię to nauczyło, a co musiałaś odkryć na nowo?

Kilka lat w „męskim świecie” nauczyło mnie bardzo wiele np. organizacji, jasnego wyznaczania celu, podejmowania decyzji, pracy w Excelu i przeklinania 😉 Jestem naprawdę wdzięczna za to doświadczenie. Czułam jednak, że brakuje mi kobiecej energii, szukałam balansu. Musiałam na nowo nauczyć się słuchać intuicji i zaufać sercu, a nie tylko liczbom i tabelkom.

 

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w momencie zmiany? Co z perspektywy czasu chciałabyś usłyszeć od samej siebie?

Najtrudniejsze było zaufanie sobie, dopuszczenie do głosu intuicji, odkrywanie siebie i dokonanie takich wyborów, które były kompletnie sprzeczne ze „zdroworozsądkowym” podejściem, jakie wyznawałam do tamtej pory. Chciałabym wtedy usłyszeć, żeby się nie bać i żeby szybciej działać. Zanim odeszłam z pracy byłam wykończona i dostawałam mnóstwo sygnałów w głowie i w ciele, które powinnam wcześniej uszanować i zadbać o zdrowie psychiczne oraz fizyczne. 

 

Jak zaczęłaś szukać swojej drogi? Skąd pomysł na „pachnący” biznes?

Po wielu sygnałach, w końcu przyznałam się przed samą sobą, że muszę przewartościować swoje życie. Chodziły mi po głowie słowa nastrój, atmosfera, empatia, natura – wokół nich chciałam budować swoją nową ścieżkę. Miałam wiele pomysłów, a ten na Laboratorium wyklarował się, gdy połączyłam olejki eteryczne, naturę, ekologię oraz dobry nastrój.

 

Co dało Ci siłę w procesie zmiany? Gdzie szukałaś spokoju, gdy pojawiały się wątpliwości?

Na pewno wsparcie mojego partnera, który w chwilach zwątpienia powtarzał, że się uda. Poza tym, dużą motywacją była chęć oderwania się od męskiego technicznego świata, do którego nie chciałam już wracać. 

Spokój dawało mi samo działanie np. proces wylewania świec, a także joga, medytacja i praktyka uważności. Poza tym, dużą rolę odgrywały spotkania z kobietami, które robią podobne rzeczy i zmagają się z analogicznymi problemami. 

 

Gdzie widzisz siebie za 5 lat? Planujesz następne rewolucje?

Staram się mieć otwartą głowę na wszystkie pomysły i zmiany, chcę być elastyczna i odnajdywać się w tym, co przynosi życie. Nie myślę za wiele o tym, co będzie za kilka lat.

Co Cię twórczo inspiruje? Co napędza Cię do działania?

Inspirują mnie kobiety, które poznaję i które podążają za swoimi wartościami, a także zadowoleni i świadomi klienci.

Poza tym ogromną inspiracją jest dla mnie natura i dopasowywanie się do jej cyklu – zimą to zakładanie ciepłych skarpet i świeca, a latem rześkie mgiełki rozpylane na skórę. 

 

Jak wsłuchać się w siebie? Jak dopuścić swoje marzenia do głosu? Masz na to swoją metodę? 

Odważyć się, nie analizować zbyt dużo, ufać swojemu ciału i wewnętrznym sygnałom, otworzyć się na intuicję.

 

Twój pielęgnacyjny must have? Co obowiązkowo musi znaleźć się w Twojej kosmetyczce?

Zdecydowania dobre wielofunkcyjne mydło oraz moje ulubione Hydrofilne masło z Polemiki do demakijażu.

 

Wolisz testować czy jesteś wierna raz sprawdzonym kosmetykom? Jest Ci bliskie pojęcie kosmetycznego minimalizmu?

Jestem raczej minimalistką i wolę mniej uniwersalnych produktów, nie mam osobnego kremu do każdej części twarzy. Od czasu do czasu testuję nowe produkty, staram się być otwarta, ale zazwyczaj wybieram to, co już się u mnie sprawdziło. 

 

Twój sposób na złapanie oddechu po długim dniu? Co Cię relaksuje? 

Spacery, spotkania z ludźmi, joga, książka, świeca, kąpiel – w zależności od nastroju.

 

Jeden produkt z Twojego sklepu, z którego jesteś szczególnie dumna?

Świeca do masażu, która uwodzi pięknym zapachem, otula i nawilża skórę jak ciepły balsam.  

 

Błysk czy mat?

Mat, wszędzie.

 

Długa kąpiel czy energetyczny prysznic?

Na co dzień prysznic, od czasu do czasu dłuższa kąpiel.

Pytała: Weronika Kwiatkowska

Odpowiadała: Ewelina, właścicielka marki Laboratorium Dobrego Nastroju 

Krem do rąk – jakie składniki powinien zawierać?

Pielęgnacja twarzy stanowi ważną część codziennych rytuałów. Twarz jest naszą wizytówką – jest nieustannie na widoku i dlatego zależy nam na jej pięknym wyglądzie. A co z resztą skóry ? Nasze dłonie są tak samo, o ile nie bardziej, narażone na czynniki zewnętrzne. Odsłonięta skóra jest podatna na działanie wiatru, promieniowania UV, zanieczyszczeń powietrza, a w przypadku dłoni również detergentów, bakterii, środków do dezynfekcji czy urazów mechanicznych.

Skóra dłoni jest miejscem, zaraz obok okolicy oka i szyi, które starzeje się najszybciej.  Z czego to wynika? Powierzchnia dłoni jest nieustannie wysuszana i podrażniana. A skóra sucha to skóra, która szybciej się starzeje. Omawiana okolica zawiera dużo gruczołów potowych, a bardzo mało łojowych, co dodatkowo wpływa na jej skłonność do wysuszania. Dłonie są naszą wizytówką i zasługują na specjalne traktowanie oraz dopasowaną do ich potrzeb pielęgnację.

Regularna troska przynosi efekty długofalowe. Systematyczne dbanie o skórę, niezależnie od pory roku, wydaje się zupełnie normalne w przypadku skóry twarzy. Dlaczego nie pielęgnujemy dłoni cały rok, skoro otrzymują one tak wiele bodźców ze świata zewnętrznego? Odpowiednio zadbana skóra odwdzięczy nam się w okresie zimowym – będzie mniej skłonna do przesuszenia oraz wraz z upływem czasu – będzie się wolniej starzeć.


Jak prawidłowo dbać o skórę dłoni?

  1. Warto wziąć pod lupę codzienne aktywności – zacząć sprzątać i myć naczynia w rękawiczkach. Codzienny kontakt z detergentami to zbędny test wytrzymałości delikatnej powierzchni dłoni. Środki powierzchniowo-czynne, z których korzystamy przy obowiązkach domowych, bardzo wysuszają skórę i prowadzą do jej uszkodzenia, a nawet pękania.

    2. W okresie zimowym warto pamiętać o rękawiczkach, a  latem o kremie z filtrem. Zimą skóra jest jeszcze bardziej narażona na czynniki zewnętrzne. Wiatr i mróz osłabiają jej wrażliwe struktury, doprowadzając do ekstremalnego wysuszenia, podrażnienia, a nawet pękania. Rękawiczki stanowią skuteczną barierę przed światem zewnętrznym.
    Latem, aby chronić skórę przed fotostarzeniem (starzeniem wynikającym z uszkodzeń spowodowanych promieniowaniem UV) należy pamiętać o nakładaniu kremu z filtrem na grzbiety dłoni, szczególnie podczas jazdy rowerem czy autem, bo właśnie wtedy są wystawione na działanie słońca.

 

3. Warto pamiętać o nawyku nakładania kremu zaraz po umyciu dłoni. Kosmetyki do mycia dłoni niestety oprócz usuwania brudu i tłuszczu z powierzchni dłoni, usuwają również cenne lipidowe struktury skóry. Wpływa to na jej rozszczelnienie i zwiększoną utratę wody oraz nawilżenia. Aby uzupełnić ubytki w skórze, warto sięgnąć po bogaty krem do rąk. Co zrobić, żeby ten nawyk wszedł w krew? Krem postaw nie tylko obok mydła do rąk, ale też w sypialni – przed nocną regeneracją wesprzyj swoja skórę i obficie posmaruj ją regenerującym kremem.

Krem do rąk – jakie składniki powinien zawierać?

Idealny produkt do pielęgnacji dłoni powinien zawierać składniki, które uszczelniają naskórek, wypełniają przestrzenie między komórkami i w ten sposób zapobiegają parowaniu wody. Takim działaniem charakteryzują się ceramidy, cząsteczki naturalnie występujące w skórze, stanowiące jej “cement”.

Ceramidy zapobiegną parowaniu wody, warto więc jeszcze dodać składnik nawilżający, który będzie wiązał wodę w naskórku. Może być to betaina i kwas hialuronowy. Kwas hialuronowy, z racji różnej wielkości cząsteczek, wiąże wodę i nawilża skórę na wielu poziomach i odżywia ją na różnych głębokościach skóry, nie tylko na powierzchni. Z kolei betaina działa silnie nawilżająco i ochronnie.

Skwalan to kolejny składnik naturalnie występujący w skórze. Regeneruje on barierę hydrolipidową, zabezpiecza skórę przed parowaniem wody, podrażnieniami i nadaje skórze miękkości oraz elastyczności.

Nawilżenie to jednak nie wszystko. Aby utrzymać skórę w zdrowiu, elastyczną i miękką, należy ją nieco natłuścić. Tutaj mamy szereg substancji, które uzupełniają naturalnie występujące lipidy. Są jednak składniki wyjątkowe, które oprócz właściwości uszczelniających, zabezpieczających, pełnią także różne inne funkcje. Na przykład masło Shea ma właściwości kojące, regenerujące i zmniejszające podrażnienia. Poza właściwościami nawilżającymi, działa również przeciwzapalnie.

Olej z nasion czarnej porzeczki to dodatkowe bogactwo antyoksydantów. Chroni naszą skórę przed wolnymi rodnikami, smogiem i innymi zanieczyszczeniami z powietrza. Zmniejsza zaczerwienienie i podrażnienie skóry.

Mało popularny składnik – olej Tamanu – to skarbnica kwasów omega 3, które działają przeciwzapalnie, uszczelniająco, gojąco i przeciwutleniająco.

Warto również przyjrzeć się składnikom niestandardowym, takim jak różne ekstrakty roślinne, które będą przyspieszać procesy gojenia się skóry. To szczególnie przydatne w przypadku trudnej skóry dłoni. Tego typu składnikiem jest zioło ajurwedyjskie Swertia Chirata, które pogrubia skórę zapobiegając dalszym uszkodzeniom. Z kolei ekstrakt z alg morskich regeneruje barierę hydrolipidową i redukuje stany zapalne.

Często na dłoniach czujemy pieczenie i ekstremalne wysuszenie. Odpowiedzią na taki stan rzeczy jest alantoina. Jej łagodzące właściwości przynoszą uczucie ukojenia i komfort na skórze. Z kolei wosk candellila pozostawia na skórze ochronny, nietłusty film, który zabezpiecza ją przed kolejnymi czynnikami mechanicznymi.

Kolejnym wyjątkowym składnikiem, na który warto zwrócić uwagę, jest ferment bakterii ekstremofilnych, które żyją w ekstremalnych warunkach. Nawilża, przynosi ukojenie, przyspiesza regenerację naskórka i zwiększa elastyczność.

Podsumowując wybór kremu do rąk nie powinien być przypadkowy. Warto dobrać krem, który nie tylko będzie miał składniki natłuszczające, ale również regenerujące, przynoszące ukojenie i działające przeciwzapalnie.
Wszystkie je znajdziesz w naszym najnowszym produkcie – Regenerującym kremie do rąk i paznokci, który działa nawilżająco, regenerująco oraz zmniejsza negatywne odczucia przesuszonej skóry. Mimo takiego bogactwa składników aktywnych krem jest lekki i nie pozostawia uczucia tłustości.

Matcha – dlaczego warto ją włączyć do codziennej pielęgnacji?

Matcha to sproszkowana odmiana japońskiej zielonej herbaty (Camellia sinensis) z odmiany Tencha. Dzięki specjalnej metodzie uprawy jest bogata w związki antyoksydacyjne. Zgodnie z tradycyjną metodą, przez większość okresu wegetacji krzewy herbaciane są przykrywane bambusowymi matami w celu zacienienia liści przed nadmiernym i bezpośrednim działaniem promieni słonecznych. W trakcie tego procesu rośliny są w stanie wyprodukować większe ilości aminokwasów i związków bioaktywnych, w tym chlorofilu i teaniny. Są one odpowiedzialne za niepowtarzalny i charakterystyczny smak oraz intensywny kolor matchy. W rezultacie matcha jest ceniona za swoją jakość i wysoką zawartość związków prozdrowotnych. Dlaczego warto wykorzystywać ją nie tylko przemyśle spożywczym, ale również jako cenny składnik kosmetyków?

Jakie korzyści pielęgnacyjne wynikają z obecności wyjątkowych, naturalnych składników? 

Matcha kryje w sobie niezwykłe bogactwo składników, które mają realny wpływ na kondycję skóry. Lista jest długa, ale warto pochylić się nad każdym punktem. Niezwykłe działanie antyoksydacyjne i prozdrowotne to argumenty, które zachęcają, aby wdrożyć Matchę do codziennej pielęgnacji.

Po pierwsze polifenole  (inaczej katechiny) to roślinne związki o działaniu antyoksydacyjnym np. EGCG, ECG, EGC. Stanowią aż 30% suchej masy Matchy.
Katechiny neutralizują wolne rodniki, które mają zdolność do uszkadzania struktur skóry, przyspieszają starzenie skóry i zwiększają ryzyko powstawania przebarwień. Katechiny zwiększają także aktywność detoksykacyjną enzymów w tym peroksydazy glutationowej, katalazy i reduktazy glutationowej. Badania naukowe potwierdzają, że mają większą zdolność antyoksydacyjną niż glutation, witamina C i flawonoidy, co świadczy o ich kluczowej roli w detoksykacji i antyoksydacji.

Na liście znajduje się także kofeina, która ma udowodnione działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Dodatkowo delikatnie pobudza, przyspiesza metabolizm i mikrokrążenie skóry. Sprawia, że skóra jest lepiej odżywiona, zyskuje zdrowszy koloryt i rozświetlenie, a cienie zostają zmniejszone. Świetnie się sprawdza w przypadku skór dojrzałych i zmęczonych.

Musimy wspomnieć także o kwasach fenolowych, które są roślinnymi metabolitami wtórnymi. Charakteryzują się silnym działaniem antyoksydacyjnym i przeciwzapalnym. Istnieją również doniesienia, że ​​hamują wzrost komórek rakowych. Dodatkowo zmniejszają aktywność enzymu tyrozynazy, który uczestniczy w procesie powstawania przebarwień.

Z kolei rutyna jest związkiem polifenolowym i silnym przeciwutleniaczem. Jej połączenie z kwasem askorbinowym może nasilać ochronne działanie obu substancji, wzmacniając naczynia krwionośne. Ma działanie przeciwutleniające, stwarza możliwości zapobiegania stanom zapalnym i stanom uszkodzeń wolnorodnikowych.

Nie można zapomnieć o kwercetynie, która jest substancją fitochemiczną o działaniu przeciwutleniającym i neuroprotekcyjnym. Co więcej, połączenie kwercetyny z wcześniej wspomnianym EGCG może nasilać działanie przeciwrakowe obu składników.

Dobrze znana witamina C to jeden z najlepiej przebadanych antyoksydantów w świecie kosmetycznym. Ma działanie antyoksydacyjne, rozświetlające, niwelujące przebarwienia. Działa wzmacniająco na naczynia krwionośne oraz uczestniczy w produkcji kolagenu.

A skoro mowa o witaminach – musimy poświęcić chwilę witaminie K, która wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych. Jej obecność wpływa na poprawę kolorytu skóry właśnie w przypadku rozszerzonych i pękających naczyń krwionośnych. Jest także polecana do pielęgnacji skóry osób starszych, które borykają się ze skłonnościami do tworzenia się drobnych siniaków i wylewów. Co więcej, zadba o cery zniszczone w wyniku intensywnego opalania się.

Za wyjątkowy kolor Matchy odpowiada Chlorofil. Oprócz walorów estetycznych zapenia on antyoksydację oraz działanie przeciwzapalne.

Tak wiele antyoksydacyjnych i przeciwzapalnych składników, które zawiera Matcha, powoduje, że staje się ona idealnym składnikiem pielęgnacji w naszym zanieczyszczonym i mało przyjaznym środowisku. Matcha w kosmetykach świetnie sprawdzi się u osób, które dużo przebywają w pomieszczeniach zamkniętych, klimatyzowanych oraz przed ekranem komputera. Pokochają ją również skóry dojrzałe, skłonne do nierównomiernego kolorytu, ziemiste, wymagające rozświetlenia i prewencji przeciwstarzeniowej.  Zapobiegnie ona uszkodzeniom wolnorodnikowym, rozświetli skórę i znacząco spowolni procesy starzenia. Warto wykorzystać wyjątkowe działanie Matchy i wdrożyć ją w poranną pielęgnację, aby chroniła naszą skórę w ciągu dnia. Sprawdzi się także wieczorem – przyspieszy procesy regeneracji, będzie działać przeciwzapalnie i rozświetlająco.

 

 

Menopauza. Jakie składniki aktywne pozwolą zatrzymać młodość?

Menopauza to naturalny i fizjologiczny proces zachodzący w organizmie kobiety. Zmiany hormonalne występujące w jej wyniku obejmują nie tylko wahania nastrojów czy uderzenia gorąca. Mają one również bardzo duży wpływ na stan skóry. Dziś porozmawiamy o tym, co można zrobić, żeby zatroszczyć się o siebie w tym sezonie życia i jak naturalnie pielęgnować swoją cerę w okresie przekwitania.

Menopauza – jakie zmiany zachodzą w ciele kobiety?


W okresie klimakterium w organizmie kobiety dochodzi do mocnego obniżenia poziomu estrogenów – żeńskich hormonów płciowych. W ten sposób ciało w naturalny sposób blokuje możliwość zajścia w ciążę w pewnym wieku. Należy jednak pamiętać, że estrogeny to nie tylko hormony płodności, ale również młodości i pięknej skóry.

W wyniku zmian hormonalnych dochodzi do wielu zmian w skórze. Następuje pogrubienie warstwy rogowej naskórka (martwa część skóry), co skutkuje zwiększeniem szorstkości skóry i  utratą wody. Skóra wygląda na szarą, matową i zmęczoną. Z kolei skóra właściwa, w której znajduje się kolagen i elastyna – ulega znacznemu ścieńczeniu. Rusztowanie naszej skóry robi się coraz bardziej cienkie i wiotkie, dlatego wiele kobiet po ok. 6 miesiącach od ostatniej miesiączki zauważa duży spadek jędrności i nawilżenia. Możemy wtedy zauważyć, że skóra wygląda na znacznie starszą niż w poprzednich miesiącach, a jej wygląd uległ nagłemu i znacznemu pogorszeniu.

Menopauza często kojarzy nam się z nagłymi uderzeniami gorąca. Nie pozostaje to bez wpływu na skórę. Częste i nagłe rozszerzenie naczyń krwionośnych w skórze może skutkować pojawieniem się utrwalonych naczynek (teleangiektazji), a nawet trądziku różowatego. W tym okresie kobiety bardzo często zauważają, że muszą być ostrożne i zachowawcze przy doborze pielęgnacji. Skóra, ze względu na większą skłonność do rumienia oraz ścieńczenie skóry, staje się bardziej reaktywna. Wcześniejsze, z powodzeniem stosowane składniki aktywne, teraz mogą wywołać podrażnienia, świąd i wysypkę.

Trądzik to domena wieku młodego? Niestety nie. Podczas przekwitania, z racji spadku ilości estrogenów, zaczynają dominować androgeny (tzw. męskie hormony płciowe). Ich dominacja może skutkować nasileniem wydzielania sebum, a nawet powstawaniem zmian trądzikowych. Trądzik w tym wieku jest trudniejszy do leczenia, ponieważ skóra jest bardziej wrażliwa i reaktywna. Nie możemy zadziałać mocno drażniąco i złuszczająco. Z taką skórą należy obchodzić się bardzo delikatnie. Dodatkowo, z racji dominacji hormonów męskich, na skórze można zauważyć ciemnienie włosków w okolicy wąsika, żuchwy czy policzków. Jest to jak najbardziej naturalne i powszechne – wynika ze zmian hormonalnych.

Zmiany w okresie menopauzy wpływają również na koloryt skóry. Oprócz tego, że skóra staje się bardziej szara i mniej lśniąca, to melanocyty (czyli komórki z pigmentem skórnym) zaczynają zbierać się w grupy, dając widoczne na powierzchni skóry przebarwienia – w miejscach, w których się grupują oraz odbarwienia – w miejscach, z których znikają.


Zatrzymać młodość – jakie składniki aktywne mogą w tym pomóc?


Przede wszystkim należy skupić się na nawilżeniu i odbudowie skóry. Warto szukać kosmetyków, który zawierają kwas hialuronowy czy trehalozę, które wiążą wodę i utrzymują nawilżenie w skórze. Kwas hialuronowy można znaleźć w wielu kosmetykach, warto jednak sięgnąć po taki, który zawiera kwas hialuronowy o różnej wielkości cząsteczek. Cząsteczki mniejsze wnikną głębiej w skórę, zapewniając nawilżenie na głębszych poziomach, a większe cząsteczki utrzymują nawilżenie w powierzchownych partiach skóry. Taka różnorodność cząsteczek zapewnia optymalne i pełne nawilżenie. Tego typu kwas hialuronowy znajdziesz np. w naszym multifunkcyjnym serum, przeciwstarzeniowym kremie pod oczy czy Antyoksydacyjnym kremie nawilżającym.
A skoro mowa o antyoksydantach, warto zadbać o to, aby skóra była dobrze chroniona przed wolnymi rodnikami, promieniowaniem UV, smogiem czy zanieczyszczeniami powietrza. Antyoksydanty to składniki, które łączą się z cząsteczkami niszczącymi naszą skórę i neutralizują je. Wszystkie nasze kosmetyki są w dużej mierze oparte na antyoksydantach. To właśnie antyoksydanty, takie jak np. Matcha to klucz do długotrwałej młodości. Dlatego znajdziesz je w każdym naszym produkcie.

Zmiany hormonalne i tendencja do powstawania przebarwień i odbarwień, to tak naprawdę sygnał, aby poszukać składników o działaniu wyrównującym koloryt, rozjaśniającym i rozświetlającym. Jeśli odpowiednio wcześnie zaczniemy stosować składniki regulujące pigmentację skóry, tym większa szansa, że nie będziemy musiały borykać się z przebarwieniami. Jakich składników należy szukać? Niacynamidu, witaminy C lub ekstraktu z kanadyjskiej sosny białej, które znajdziesz w multifunkcyjnym serum.


Czym skorupka za młodu…


Okres menopauzy to czas, w którym ponosimy konsekwencje prawidłowego lub nieprawidłowego dbania o skórę. To właśnie wtedy najbardziej widoczne stają się objawy uszkodzeń skóry wywołane promieniowaniem UV czy ignorowania potrzeb skóry, takich jak nawilżenie czy stymulacja.

Jak pielęgnować skórę jako 20, 30 latka, aby w okresie menopauzy cieszyć się zadbaną i piękną skórą?

  1. Chroń skórę przed słońcem. Promieniowanie UV niszczy struktury kolagenu i elastyny. Osłabia ich włókna, prowadząc do utraty jędrności i owalu twarzy.
  2. Nawilżaj. Każda skóra wymaga nawilżenia. Zarówno sucha, jak i tłusta. Organizm składa się w dużej mierze z wody i to w środowisku wodnym odbywają się wszelkie procesy metaboliczne. Odwodnienie skóry to nie tylko spowolnienie procesów regeneracji czy naprawy, ale przede wszystkim skóra odwodniona to skóra mało elastyczna. Gdy komórki naskórka są napęczniałe wodą – nasza skóra staje się napięta i elastyczna.
  3. Stymuluj. Pobudzaj swoją skórę do przebudowy. Dawaj jej sygnały. Wprowadź do pielęgnacji kosmetyki np. z ekstraktem z szarotki alpejskiej (Antyoksydacyjny krem nawilżający), witaminą C w formie tetraizopalmitynianu askorbylu, która uczestniczy w syntezie kolagenu (multifunkcyjne serum), Niacynamidem, który stymuluje skórę do produkcji ceramidów i uszczelniania naskórka (multifunkcyjne serum). 

Zadbaj o swoją skórę dziś, dobierając kosmetyki o różnorodnych, wartościowych składnikach. Małe zmiany i przemyślana pielęgnacja to inwestycja, za którą będziesz sobie wdzięczna.

 

Oblicza kobiecości #15 – właścicielka marki NowBrow

Grace Drane – przedsiębiorczyni, wizjonerka i właścicielka biznesu, który propaguje w Polsce trend nitkowania brwi. Zapytaliśmy ją o początki biznesu w Polsce, codzienne funkcjonowanie w Anglii i kosmetyczne odkrycia.

Skąd pomysł na biznes skupiony wokół brwi? Kto Cię zainspirował do działania w tej branży? 

Mieszkam na stałe w Anglii i zauważyłam, że nitkowanie (ang. threading) brwi stało się tutaj bardzo popularne. Jest to naturalna sztuka depilacji brwi i innych obszarów twarzy przy pomocy odpowiednio skręconej, bawełnianej nitki. Po analizie rynku w Polsce okazało się, że ta metoda jest tutaj prawie nieznana, a w Łodzi – moim rodzinnym mieście, nikt o niej nie słyszał i nie potrafił jej wykonać. Wtedy podjęłam decyzję – czas działać! 

 

Czy Twoim zdaniem Polki są otwarte na pielęgnacyjne eksperymenty? Czy dużo energii kosztowało Cię wprowadzenie nowości, jaką jest nitkowanie na polski rynek?

Myślę, że Polki są otwarte, choć do nitkowania podeszły dość nieufnie. Nie potrafiły sobie wyobrazić, jak skręconą nitką można idealnie wymodelować łuk brwiowy i usunąć niechciane włoski z twarzy. Nasz pierwszy Brow Bar był tak zaprojektowany, aby była możliwość dyskretnego ‘podejrzenia’ z boku tej rewelacyjnej sztuki depilacji.  

Twój pierwszy salon nitkowania brwi był formą pomocy dla siostrzenicy. Wierzysz w kobiece wsparcie? 

Tak, faktycznie moja siostrzenica – Paulina Kuszczak – zaraz po studiach rozpoczęła pracę w firmie deweloperskiej taty, ale nie czuła się w tym dobrze. Szukała trochę innego pomysłu, żeby realizować swoje ambicje, ale brakowało jej trochę pewności siebie. Poprosiłam ją, żeby przyleciała do mnie do Anglii i spróbowała nitkowania na sobie. Pokochała je od razu i postanowiliśmy zacząć razem działać.  Osobiście wierzę, że to bardzo ważne, aby wspierać inne kobiety. Kocham pomagać, dzielić się dobrą radą, cieszyć się z sukcesów innych, jeżeli widzę stojące za tym duże zaangażowanie i pasję.

Twoje największe biznesowe marzenie?

Marzę o tym, aby NowBrow było utożsamiane z mistrzowskim nitkowaniem, pięknymi stylizacjami brwi, wyjątkowym podejściem do obsługi klienta i zaangażowaniem społecznym dzięki naszym działaniom charytatywnym.

Żyjesz na co dzień poza Polską – co Cię inspiruje w angielskich kobietach, a co w polskich? 

Lubię w angielskich kobietach ich duży dystans do siebie. Zdecydowanie są mniej krytyczne niż Polki i są bardziej wyluzowane. Choć bardzo lubią modę, to ubierają się tak, żeby to głównie im podobały się stylizacje i nie martwią się o ocenę otoczenia. Wywierają na siebie zdecydowanie mniejszą presję pod tym względem.

Polki  zdecydowanie więcej uwagi przywiązują do tego, jak będzie oceniony ich wygląd, są dość przeczulone na tym punkcie. W tym wszystkim są bardzo świadome swojej urody i zdecydowanie bardziej o nią dbają. W porównaniu do mieszkanek UK więcej wymagają od siebie i innych. Lubię w nich również ich przedsiębiorczość.

Twój rytuał pielęgnacyjny po długim i męczącym dniu?

Obowiązkowo zmywam makijaż. Nie używam go dużo  w ciągu dnia, ale nie wyobrażam sobie, żeby go dokładnie nie usunąć. Muszę czuć, że moja skóra jest idealnie czysta. 

Ulubiony kosmetyk, z którym się nie rozstajesz?

BioOil do skóry. Uwielbiam go położyć nawet pod podkład, wtedy nadaje mojej skórze pięknego efektu glow. 

 

Błysk czy mat?

Zdecydowanie błysk. Bardzo lubię efekt glow.

Wieloetapowa pielęgnacja czy sprawdzony minimalizm?

Raczej minimalizm. Uważam, że ‘less is more’.  

Ostatnie kosmetyczne odkrycie?

Kosmetyki marki The Ordinary – rewelacyjne w działaniu, super proste opakowania i do tego świetna cena.  

Rada pielęgnacyjna, którą udzieliłabyś młodszej wersji siebie? 

Mam 18-letnią córkę i ciągle jej powtarzam, żeby używała kremu z SPF 30 w mocno słoneczne dni i dokładnie zmywała makijaż na noc. To samo powiedziałabym samej sobie. 

Działania Grace można podglądać na Instagramie: https://www.instagram.com/nowbrowprofessionaleyestudio/

blog

Self care w praktyce

Pluszowe serduszka, czekoladki z napisem LOVE i słodkie misie atakują w lutym z każdej strony. Święto miłości stało się festiwalem kiczowatych gadżetów, które zbierają później kurz na półkach. Istnieje wiele lepszych sposobów na to, żeby powiedzieć drugiej osobie, że jest dla nas ważna i cenna. Może to kwestia dłuższego telefonu i wsłuchania się w jej potrzeby lub pomoc przy codziennych obowiązkach? To też dobry moment, żeby się zatrzymać i zapytać “kiedy czuję się naprawdę kochana?”.   

 

Walentynki tylko dla par?

14 luty nie wszystkim kojarzy się dobrze. Dla wielu osób to nieprzyjemne przypomnienie o statusie singla i braku drugiej połówki. Kto powiedział, że Walentynki to dzień, w którym świętować mogą tylko pary? Zdecydowanie bardziej podoba nam się scenariusz, w którym można celebrować bliskie relacje rodzinne, te z przyjaciółmi, a przede wszystkim – z samym sobą! Trend self love stale zachęca nas do pracy nad relacją ze sobą. Do troszczenia się o swoje ciało i głowę. Nie da się ukryć, że stosunek do siebie jest kluczowy również w kontekście innych ludzi. Brak szacunku, niechęć i stałe porównywanie się do otoczenia nie ułatwi nam nawiązywania bliskich więzi z innymi.  Spojrzenie na siebie łaskawym okiem, zatroszczenie się o własne potrzeby i rozwijanie samomiłości może być przełomem na drodze do jakościowych relacji, za którymi większość z nas tęskni. 

Self care na co dzień 

Dbanie o siebie to nauka wprowadzania małych rytuałów, które pozwolą nam poczuć się ze sobą lepiej. Choć Walentynki wywołują swego rodzaju presję i potrzebę spędzenia wyjątkowego dnia, to właśnie codzienne zmiany budują lepszą rzeczywistość. Co zatem warto wpisać na swoją listę rytuałów self care?

  • Notuj dobre rzeczy

Postawa wdzięczności potrafi zmienić naprawdę dużo. To zmiana perspektywy i nauka wyłapywania dobrych momentów, które nas spotykają. To także karmienie swojej głowy pozytywnymi myślami, wypatrywanie lepszego i przyciągnie wspaniałych scenariuszy. A gdy nadejdą czarne myśli, bo to przecież zdarza się każdemu, mamy miejsce, do którego łatwo wrócić i nabrać nadziei na lepsze jutro. 

  • Zadbaj o podstawy

Poranne rozciąganie, regularne nawadnianie się i wieczory bez ekranów nie brzmią jak rewolucyjne porady. Często myślimy o nich, jak o błahostkach, które nie mają zbyt dużego wpływu na naszą codzienność. To błąd. Jeśli oczekujesz imponujących zmian, zacznij od regularnego dbania o podstawy. Lepszy sen i spokojniejsza głowa nie biorą się z wyposażenia biblioteczki w bestsellerowe poradniki. Postaw na dobrą rutynę, a szybko poczujesz różnicę.  

  • Wpisz pielęgnację do kalendarza 

Nie potrzebujesz szczególnego powodu, żeby zafundować sobie wieczór SPA. Odżywcza maska, jak chociażby ta z naszej oferty, czy dobry krem pod oczy pomagają zatroszczyć się o kondycję skóry, a promienista cera to efekt, o który warto zawalczyć. Szczególnie, gdy jest to wynik przyjemnego rytuału, który nie zrujnuje Twojego budżetu.

 

Zamiast nerwowo poszukiwać walentynkowych gadżetów, wróć do spokojnej rozmowy ze sobą i zadaj sobie pytanie “co mogę zrobić, żeby bliscy mi ludzie poczuli się kochani i jak w tym wszystkim mogę zatroszczyć się o siebie?”. Odpowiedź i jej zastosowanie zrobi Ci lepiej niż powiększenie kolekcji pluszowych serduszek. 

 

Serum Polemika

5 składników aktywnych, które warto włączyć do swojej pielęgnacji

Świadoma pielęgnacja i korzystanie z kosmetyków z dobrym składem to klucz do walki z niedoskonałościami i sposób na zadbaną cerę. Jakich informacji szukać na opakowaniu i jak faktycznie działają składniki aktywne? Dzisiaj odpowiemy na to pytanie, analizując skład naszej nowości. 

Multifunkcyjne serum do skóry twarzy, szyi i dekoltu to skoncentrowana dawka wyjątkowych składników, którym warto przyjrzeć się z bliska.


Zacznijmy od jednego z najlepiej przebadanych antyoksydantów czyli witaminy C. Istnieje wiele rodzajów tej witaminy – każda ma nieco inne właściwości i daje inne odczucia na skórze. Witamina C może kojarzyć się nam z tą pierwotną formą, czyli kwasem askorbinowym, który często wywoływał podrażnienia i nie wolno było go stosować na dzień. Aktualnie mamy na rynku bardzo dużo nowych form witaminy C wykorzystywanych w kosmetyce.


W naszym serum użyliśmy jednej z najlepszych i najskuteczniejszych form witaminy C czyli tetraizopalmitynianu askorbylu.
Co jest takiego wyjątkowego w tej formie? Przede wszystkim nie wywołuje podrażnień i można ją stosować zarówno na dzień, jak i na noc. Dodatkowo, dzięki swojej specyficznej budowie lipofilowej, wnika znacznie głębiej w skórę niż inne formy, dając efekt głębszego odżywienia, antyoksydacji oraz wyrównania kolorytu. Lipofilowa (tłuszczowa) forma powoduje, że jest ona najbardziej zgodna z naszym sebum i płaszczem hydrolipidowym, dlatego nie wywołuje podrażnień oraz nadaje się do każdego rodzaju skóry, w tym trądzikowej czy wrażliwej. Witamina C jest niezbędnym składnikiem w procesie tworzenia nowego kolagenu, więc zależy nam, aby wniknęła aż do skóry właściwej. Ze wszystkich form tylko witamina C tetra daje nam taką możliwość.

Jakie efekty zapewnia nam witamina C? Poprawa kolorytu, rozświetlenie, zniwelowanie przebarwień, poprawa gęstości skóry, antyoksydacja.

Skoro jesteśmy przy właściwościach antyoksydacyjnych i rozjaśniających serum, warto wspomnieć o niacynamidzie. Niacynamid, który jakiś czas temu podbił rynek ze względu na swoje szerokie właściwości pielęgnacyjne, jest formą witaminy B3. Niacynamid jest składnikiem przeciwstarzeniowym, antyoksydacyjnym, niweluje przebarwienia posłoneczne i wspomaga regenerację skóry, która uległa fotostarzeniu.

Działa regenerująco na barierę hydrolipidową, stymuluje skórę do produkcji ceramidów, czyli cząsteczek znajdujących się między komórkami naskórka, a te z kolei zapewniają jego szczelność. Zapobiegają parowaniu wody oraz wpuszczaniu substancji drażniących w głąb skóry. Dzięki temu niacynamid jest szeroko stosowany w pielęgnacji skóry suchej i wrażliwej. Rewelacyjnie  sprawdza się również w przypadku skóry trądzikowej. Reguluje wydzielanie sebum, obkurcza pory skóry oraz zmniejsza ich widoczność. Działa przeciwzapalnie i wspomaga gojenie zmian trądzikowych oraz rozjaśnia przebarwienia pozapalne, zmniejszając rumień.

Intensywność działania niacynamidu zależy od jego stężenia. Zadbaliśmy o to, aby stężenie było odpowiednie dla każdego rodzaju skóry  i nie wywoływało podrażnień .


W multifunkcyjnym serum posłużyliśmy się także składnikiem o tajemniczej nazwie Boreline Aurora, który jest niczym innym jak ekstraktem z kory kanadyjskiej sosny białej. Sosny, które rosną w dość ekstremalnych warunkach, musiały wytworzyć w sobie mechanizm obronny. Kora sosny jest najbardziej zewnętrzną częścią drzewa, dlatego zawiera najwięcej bioaktywnych molekułów. Ekstrakt hamuje reakcję zapalną w skórze, niweluje podrażnienia i zaczerwienienie skóry. Zapobiega  wytwarzaniu melaniny – pigmentu w skórze. Pomaga zwalczyć przebarwienia i nierównomierny koloryt skóry. 

Kolejnym składnikiem o ochronnym działaniu jest Arctalis – ferment z morskiego organizmu Pseudoalteromonas, żyjącego w ekstremalnych warunkach. Ten składnik, o wysokiej zawartości białek i egzopolisacharydów,  zapewnia ochronę naszej skóry. Tworzy na jej powierzchni barierę, która zapobiega podrażnieniom i chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Dzięki ochronnemu działaniu przywraca skórze nawilżenie i blask.

Ostatnim ważnym składnikiem, o którym nie sposób nie wspomnieć, jest Hydromanil. Jest to trójwymiarowa matryca, która stopniowo uwalnia do naskórka substancje nawilżające, a także tworzy na powierzchni skóry cienki film. Stopniowe uwalnianie zapewnia efekt natychmiastowego oraz długotrwałego nawilżenia i utrzymuje naturalną równowagę dobrych bakterii na naszej skórze. Matryca składa się z różnej wielkości cząsteczek, dzięki czemu zapewnia nawilżenie na wielu poziomach skóry. Najmniejsze cząsteczki wnikają głębiej, a większe pozostają na powierzchni naskórka, dając optymalne nawilżenie na każdym poziomie.

Serum zawiera wiele składników o zróżnicowanym działaniu i właśnie na tym polega jego multifunkcyjność. Zadbaliśmy o to, aby niwelowało problemy, które dotyczą większości skór czyli: przebarwienia, brak nawilżenia, wiotkość, zmarszczki, odwodnienie, stany zapalne czy podrażnienia. Po serum warto sięgać zarówno na dzień, aby wykorzystać jego działanie ochronne i antyoksydacyjne, oraz na noc, aby skorzystać ze wspomagania w regeneracji.

Serum do twarzy – dlaczego warto po nie sięgnąć?

Serum to rodzaj kosmetyku, który w ostatnim czasie zyskuje na popularności ze względu na jego wielokierunkowe działanie. To skoncentrowana dawka składników aktywnych i żaden inny kosmetyk nie zawiera ich aż tak wiele. Dodatkowo formuła serum jest lekka, wodnista i bardzo szybko się wchłania, dzięki czemu zyskuje sympatię coraz szerszego grona osób.

 

Dlaczego warto sięgnąć po serum?

W zależności od składu, serum może być naszą główną bronią w walce o piękną skórę albo dodatkiem, który podbija działanie nałożonego na niego kremu. Nakładamy go zawsze na czystą skórę, pod krem. W zależności od właściwości i składników aktywnych, serum można stosować rano lub wieczorem.
Serum stosowane rano powinno zawierać przede wszystkim antyoksydanty, które ochronią naszą skórę przed atakiem wolnych rodników, np. witaminę C, matchę, niacynamid oraz składniki nawilżające, które utrzymają poziom nawodnienia w ciągu dnia i będą zapobiegały nadmiernemu wydzielaniu sebum np. kwas hialuronowy, naturalne oleje.

Serum w pielęgnacji wieczornej powinno zawierać składniki aktywne, które będą stymulować skórę do przebudowy i regeneracji, np. kwasy, retinol, ekstrakty roślinne; składniki wyrównujące koloryt skóry, jak witamina C, ekstrakt z kanadyjskiej sosny białej oraz składniki kojące, które otulą skórę po całym dniu wyzwań, np. olej jojoba.

Czy serum można stosować tylko na skórę twarzy?

Zdecydowanie nie! Pamiętajmy, że pielęgnacja powinna obejmować nie tylko twarz, ale również dekolt i szyję, która jest okolicą bardzo delikatną i zdradzającą nasz wiek. Dodatkowo, ze względu na dużą koncentrację składników aktywnych, serum można stosować miejscowo na całym ciele, na wszelkie podrażnienia, zaczerwienienia czy stany zapalne.


Multifunkcyjne serum od marki Polemika

Serum do twarzy marki Polemika to kosmetyk wielozadaniowy. Ze względu na wiele różnych składników aktywnych, rewelacyjnie sprawdzi się zarówno w pielęgnacji porannej, jak i wieczornej.
Szybko się wchłania, ma lekką formułę i idealnie sprawdza się pod makijażem. Składnik Hydromanil zapewnia długotrwałe nawilżenie skóry, co pozwoli zredukować nadmierne wydzielanie sebum oraz suchość skóry. Witamina C w najbardziej skutecznej formie – tetraizopalmitynianu askorbylu – chroni skórę przed skutkami promieniowania UV, działa antyoksydacyjnie, przeciwwolnorodnikowo oraz reguluje ilość pigmentu w skórze zapobiegając przebarwieniom. W składzie serum znajdziemy również ekstrakt z kanadyjskiej sosny białej, który hamuje wytwarzanie melaniny – pigmentu w skórze. Przyczynia się także do niwelowania przebarwień, nierównomiernego kolorytu skóry, hamuje również reakcję zapalną w skórze, wycisza podrażnienia i zaczerwienienie skóry.

 


Serum będzie również idealne w pielęgnacji wieczornej ze względu na obecność naturalnych, nieobciążających olejów takich jak kameliowy, jojoba czy z dzikiej róży. Przyczyniają się one do szybszej regeneracji naskórka, wygładzają jego strukturę, poprawiają jędrności i gęstości skóry oraz niwelują zmarszczki.
Serum idealnie sprawdzi się dla skóry potrzebującej rozświetlenia, wygładzenia, wyrównania kolorytu. Pozostawia uczucie lekkości i nawilżenia, dzięki czemu pokochają je skóry zarówno suche, jak i mieszane czy tłuste.

Serum można nakładać solo, na suchą lub wilgotną skórę, pod antyoksydacyjny krem lub pod makijaż, a następnie cieszyć się jeszcze skuteczniej odżywioną skórą.

Oblicza kobiecości #14 – Małgorzata Bielczyk

Jak ma się kobiecość do wieku? Dokładnie tak, jak postanowisz. Najlepszym potwierdzeniem tej teorii jest bohaterka naszej kampanii wizerunkowej – Gosia Bielczyk. Jej urok i entuzjazm potwierdzają, że wiek nie musi być ograniczeniem.

 

Mówi się, że “starość się Bogu nie udała”, Ty jesteś tego zaprzeczeniem. Jakie są Twoje sekrety na zachowanie energii i entuzjazmu?

Tak, to prawda – chyba czuwa nade mną Opatrzność. Myślę, że nie można wracać do przeszłości i trzeba żyć teraźniejszością. Zawsze byłam osobą pogodną i uśmiechniętą. Z uśmiechem żyje się łatwiej.
Traktuję innych tak, jakbym sama chciała być traktowana – życzliwie i z szacunkiem.
Staram się dbać o zdrowie i kondycję fizyczną, ale to nie zaczęło się dzisiaj. Ten stan trwa już od lat. Lubię zwierzęta, kwiaty, przyrodę.To daje mi prawdziwą radość.

Czy młodość jest powiązana z wiekiem czy stanem umysłu? Czujesz się młodo?

Młodość to stan umysłu. Mówią, że wiek to tylko liczba.
Oczywiście, że czuję się młodo i staram się z tego korzystać. Będąc na emeryturze “nie mam czasu”, bo ciągle coś mam do zrobienia i to jest fantastyczne. Mam jeszcze mnóstwo planów, oczywiście nie takich odległych.

Kto Cię inspiruje modowo? Gdzie szukasz pomysłów na nowe stylizacje?

Mam taki zwyczaj, że chodzę regularnie do galerii handlowych zobaczyć, “co słychać” tzn. co aktualnie się nosi, oczywiście do sklepów, w których ubiera się młodzież, bo przecież styl nie ma wieku.
Lubię klasykę z odrobiną szaleństwa. Uwielbiam kapelusze, berety i czapki. Prowadzę na Facebooku profil Damą być, gdzie pokazuję projekty wielkich projektantów mody.
W każdą niedzielę w Krakowie, na Placu Nowym, odbywa się sprzedaż super ubrań i tam znajduję perełki w dobrej cenie.
Bardzo często ubieram się w sklepach Vinted. Stosuję się do reguły dress codu i łączenia najwyżej dwóch kolorów. Stylizacje wymyślam sama i nie boję się kolorów.
To miłe, kiedy inna młoda kobieta podchodzi do mnie i mówi, że chciałaby, aby jej mama tak wyglądała, a w tramwaju czy na ulicy ludzie uśmiechają się do mnie. Zdarza się też, że zagadują i pytają, czy mogą sobie zrobić ze mną zdjęcie.

Jak i czy zmienił się Twój sposób patrzenia na siebie jako kobietę? Czym w ogóle jest dla Ciebie kobiecość? Kiedy czujesz się prawdziwie kobieco?

Zawsze patrzyłam na siebie życzliwie i lubię siebie jako człowieka. Uważam, że trzeba się akceptować na każdym etapie życia. Nie ma kobiet brzydkich, są tylko zaniedbane i źle ubrane.
Kobiecość to mądrość, to władza, to piękno, to siła, to radość. To nie tylko kształty, miła buzia i seksapil. To styl życia, a to z kolei zobowiązuje.

Nie znam odpowiedzi na pytanie czy rodzimy się z kobiecością, czy w miarę upływu lat nabywamy tę umiejętność. Bardzo lubię i cenię swoją kobiecość, dopieszczam ją dobrymi kosmetykami, kropelką dobrych perfum za uchem i na nadgarstkach, ładną filiżanką, z której piję herbatę, pójściem do muzeum, przeczytaniem dobrej książki, zainteresowaniem się tym, co się w świecie dzieje, miłym spotkaniem itd. Wiek nie jest tu żadną przeszkodą.

Na czym polega Twoje ambasadorstwo i działania w “Stylowi Seniorzy”?

Parę lat temu założyłam Centrum Aktywności Seniorów i prowadziłam tam między innymi zajęcia “Akademia Stylu”.
W czasie różnych spotkań związanych z Centrum poznałam Prezesa Stowarzyszenia MANKO i wydawnictwa gazety Głos Seniora.
Grupa VOUGE Nowa Huta organizowała pokazy mody dla Seniorów i pewnego razu liderka grupy zaprosiła mnie do udziału w kilku pokazach i nagraniu reklamy. Spodobało mi się to. Zostałam zaproszona przez Głos Seniora do zorganizowania Pokazu Mody podczas Senioraliów w 2020 roku. Stworzyłam grupę, ubrałam modelki w moje stylizacje i odniosłam sukces. Zaproponowano mi następne pokazy i tak otrzymałam tytuł Ambasadorki Stylowych Seniorów.

W tym roku w czasie Międzynarodowych Senioraliów w Krakowie, również wystąpiła moja grupa. Pokaz nosił tytuł “Damą Być” i zaprezentowałyśmy suknie wieczorowe.
Pokaz oglądało ponad 3000 seniorów, a dodatkowo mieliśmy widownię online.

Zaangażowanie w takie działania daje mi mnóstwo satysfakcji. Miło patrzeć, jak dziewczyny z grupy się rozwijają, jaką to sprawia im przyjemność, jakie są piękne i podziwiane. Nie spodziewałam się, że będąc w moim wieku, mogę być dla innych inspiracją. To niezwykle miłe 🙂

Czy czujesz się w jakiś sposób oceniana jako seniorka, która chce w nieszablonowy sposób spędzić swoją emeryturę?

Wiem, że jestem oceniana, ale to jest pozytywna ocena.
Moje środowisko, moja rodzina, moi znajomi zachęcają mnie i kibicują moim poczynaniom. Czuję z ich strony ogromne wsparcie.

Czy jest coś, co powiedziałabyś młodszej sobie?

Na pewno to, że nie wolno mieć jednego dziecka. To takie moje przemyślenie po latach. Więcej rzeczy nie żałuję 🙂

Czy masz poczucie, że zawsze żyłaś pełnią życia? A może to czas emerytury stał się wyjątkowo intensywny?

Zawsze żyłam pełnią życia, ale teraz na emeryturze zajmuję się zupełnie innymi sprawami, takimi kobiecymi. Jestem inżynierem, pracowałam jako dyrektor, miałam zupełnie inne zadania, a teraz mogę się skupić na tym, co sprawia mi przyjemność.

Jak o siebie dbasz? Co pozwala Ci się wyciszyć po długim i męczącym dniu?

Od wielu lat staram się prowadzić zdrowy tryb życia. Wysypiam się, nie piję kawy, nie palę papierosów, jeżdżę na nartach, pływam, spaceruję po górach Pójście w Tatry pozwala mi się wyciszyć, naładować akumulatory – to moje prawdziwe miejsce odpocznienia.

Twoje największe marzenie, które chciałabyś jeszcze zrealizować?

To bardzo trudne pytanie – może zostać fotomodelką? Nie ukrywam, że dzięki marce Polemika otworzyło się przede mną wiele drzwi i czuję, że to jest bardziej realne, niż kiedykolwiek wcześniej. Udział w sesji był dla mnie niezwykłym doświadczeniem i prawdziwą przygodą. Jestem otwarta na nowe i wiem, że nawet te skryte marzenia nadal mogą się spełnić.

blog_2

Jak nasze otoczenie wpływa na nasze samopoczucie?

Coraz krótsze dni i zimne wieczory sprawiły, że więcej czasu spędzamy w domu. Wraz z pożegnaniem lata pojawiła się jesienna chandra, a większość z nas marzy o tym, żeby zakopać się pod kocem z ciepłą herbatą. Obniżony nastrój, o ile nie jest spowodowany czymś poważniejszym np. depresją, można pokonać domowymi sposobami. Nie bez znaczenia pozostaje otoczenie, w jakim przebywamy. Podpowiadamy, jak stworzyć swoją przestrzeń na długie, jesienne wieczory.

Mieszkanie gotowe na jesień

Nowy sezon wymaga nowych działań. Spokojnie – nie musisz planować remontu i domowych rewolucji. Wystarczy kilka rozwiązań, które sprawią, że Twoje mieszkanie stanie się przytulną oazą. Zacznij od światła. Nastrojowe świeczki i kolorowe lampiony mogą stać się kolejnym źródłem oświetlenia, a jednocześnie pomogą zbudować nastrój we wnętrzu. Sięgnij także po tekstylia. Grubsze poszewki na poduszki oraz polarowe koce, nie tylko ocieplą atmosferę, ale staną się praktycznym elementem wyposażenia. Nie bój się także radykalnych kroków w kontekście pożegnania z latem. Zapakuj w kartony wakacyjne ubrania i dodatki. Jeśli funkcjonujesz na małej powierzchni – poczujesz różnicę. Wyniesienie zbędnych gadżetów na strych lub do piwnicy da Ci przestrzeń na zbudowanie jesiennego wystroju.

Zapachy, które wpływają na poprawę nastroju

Gdy przestrzeń zostanie oczyszczona ze zbędnych przedmiotów – czas na detale! Zapachy mogą mieć zbawienny wpływ na nasze samopoczucie. Aromaterapia jest jedną z gałęzi medycyny niekonwencjonalnej, a konkretne zapachy mają udowodnione działanie w walce z różnymi dolegliwościami. Rumianek, geranium, szałwia oraz lawenda mają działanie antydepresyjne. Aromat lawendy, kwiatu pomarańczy oraz róży mogą ukoić nerwy. Podobny efekt dają aromaty drzew iglastych.

Olejki eteryczne, świece zapachowe, kadzidła – istnieje wiele sposobów na to, aby w domu zagościła przyjemna woń. Rozwiązaniem może być także przygotowanie domowych perfum, które nadadzą domowym tekstyliom pięknego zapachu. Które rozwiązanie jest najlepsze? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Każda metoda, która pozwoli zbudować w domu przytulną atmosferę, jest właściwa.

Pachnąca nowość od marki Polemika

Domowa aromaterapia może skutecznie poprawić nastrój i atmosferę w domu. Tym bardziej nie możemy się doczekać nadchodzącej premiery! Już na dniach w naszym sklepie pojawi się nowy produkt, który pomoże zbudować we wnętrzach wyjątkowy nastrój. Nuty zapachowe dobieraliśmy z myślą o wrażliwych nosach – nowość stanie się przyjemnym tłem i idealnym towarzyszem jesiennych wieczorów. Obserwujcie nasze social media – pachnąca premiera już wkrótce!

polemika_blog

Masło Shea – 5 rzeczy, które warto o nim wiedzieć

Masło Shea, znane również z francuskiego jako masło Karite, lub Butyrospermum Parkii (tę nazwę znajdziemy w składach kosmetyków) ma wiele rewelacyjnych właściwości. Dlaczego warto go używać i jakich efektów się spodziewać? Zapytaliśmy o to zaprzyjaźnioną kosmetolog – Ewelinę Prusinowską. Przygotowała dla nas listę 5 ciekawostek, które warto wiedzieć o Maśle Shea. 

 

Prosto z Afryki!
Idealny składnik kosmetyków naturalnych pochodzi z Afryki!
Masło Shea pozyskuje się z pestek drzewa Shea, drzewa masłowego. Drzewo Shea jest rośliną dziką, owocuje po 20 latach od zasadzenia oraz tylko co 2-3 lata. Wytwarza rocznie ok. 20 kg owoców, zbieranych ręcznie przez kobiety, z czego produkuje się ok. 1,5 kg masła.

Forma płynna

Masło Shea ma formę twardego masła, które pod wpływem ciepła rąk rozpuszcza się do formy płynnego oleju. Ma jasnożółte zabarwienie i bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny zapach.

Must have dla suchej skóry

Masło Shea jest emolientem, to znaczy, że otula naszą skórę i zapobiega nadmiernemu parowaniu wody z naskórka. Jest rekomendowane do każdego rodzaju skóry. W przypadku skóry suchej lub atopowej wspomaga w naprawie, działa przeciwzapalnie i uszczelniająco. Badania wykazały, że masło Shea użyte w przypadku skóry atopowej daje efekt o tej samej skuteczności jak produkt powszechnie stosowany, będący prekursorem ceramidów (substancji uszczelniających naskórek).
Mimo swojej olejowej konsystencji świetnie sprawdzi się w pielęgnacji skóry tłustej, trądzikowej. Nie zatyka porów, nie działa komedogennie. Działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie i sprzyja szybszemu gojeniu się ran.
Wykorzystuje się je nie tylko w pielęgnacji skóry twarzy, ale również ciała, ust, włosów oraz w kosmetykach na okolicę oka. 

Źródło cennych składników
Bogactwo Masła Shea zaskakuje! Co w nim znajdziemy?

  • witaminę A i E, które działają odmładzająco, antyoksydacyjnie. 
  • fitosterole o właściwościach wygładzających, uszczelniających naskórek, barierę hydrolipidową, wygładzających zmarszczki, działających przeciwzapalnie i łagodząco; 
  • polifenole, które działają antyoksydacyjnie, ochronnie na skórę, niwelują niszczące działanie wolnych rodników; 
  • katechiny, które działają antybakteryjnie, przeciwwirusowo, zapobiegają rozwojowi infekcji; –
  • pochodne kwasu cynamonowego wspomagające skórę podczas ekspozycji na promieniowanie UV i działające przeciwzapalnie.

Kulinarne popisy

Zanim trafiło na światowy rynek kosmetyczny, masło Shea było wykorzystywane przez mieszkańców Afryki w pielęgnacji skóry oraz… w kuchni. Tradycyjnie masła używa się jako dodatku do potraw oraz do smażenia. Wzmacnia zapach i smak potraw, chociaż samo w sobie ma delikatny, prawie niewyczuwalny smak.

 

Masło Shea w kosmetykach Polemika

O wspaniałym działaniu Masła Shea można opowiadać sporo. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy, że musi się znaleźć w naszych kosmetykach. Gdzie można je znaleźć? Masło gości w składach trzech naszych produktów – w Przeciwstarzeniowym kremie pod oczy z efektem rozświetlenia, Hydrofilnym maśle oczyszczającym do twarzy, oraz Peelingu – masce oczyszczająco-rozświetlającej do twarzy. To jeden z wielu powodów, dla którego warto sięgać po nasze kosmetyki.

 

 

 

 

tiktok

Jesteśmy na TikToku!

To kolejne miejsce w sieci, w którym będziemy Was inspirować i dzielić się pielęgnacyjnymi poradami. Za nami pierwsze publikacje i będzie nam bardzo miło, jeśli i tam zostawicie nam polubienie.

sesja_2

Rozkwitaj! Nowa kampania marki Polemika.

Nadchodząca jesień to nie jest dobry czas na zmiany. Krótkie dni, spadek energii, deszczowa aura – to okoliczności, które nie sprzyjają życiowym rewolucjom. 

Z drugiej strony – kiedy jest właściwy moment, żeby wywrócić poukładane życie do góry nogami? Zawsze znajdzie się obok ktoś, kto ma większe kompetencje. Ktoś, kto w naszych oczach jest lepszy, mądrzejszy, bardziej pewny siebie. 

A gdyby tak naprzeciw okolicznościom, nie zważając na to, co dzieje się wokół – rozkwitać? Mimo że nadchodzi jesień. Pomimo że metryka staje się coraz mniej przychylna. Iść do przodu, we własnym tempie, na przekór temu, co mówią inni. 

Gdy pierwszy raz usłyszałam historię Agnieszki, właścicielki marki Polemika, zobaczyłam w niej kobietę, która nie boi się zawalczyć o swoje i pójść za głosem serca. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że ona nie widziała w sobie tej bohaterki. Tak już mamy jako kobiety – regularnie mogłybyśmy odbierać medale i ordery za umniejszanie sobie i niedocenianie własnych osiągnięć. Czas wypisać się z tej drużyny. 

Marka Polemika powstała z potrzeby serca i chęci zmian – zarówno w swoim życiu, jak i na rynku kosmetycznym. Nikt nie mógł dać potwierdzenia, że się uda i że to zadziała. Pozostało podjąć ryzyko. Historia marki jest idealnym przykładem na to, że gdy mimo strachu robimy pierwszy krok, świat zaczyna działać z nami ku dobremu. Pojawiają się ludzie, pomysły, sprawy zaczynają nabierać tempa. Tak było i w tym przypadku.

Rzeczy nie wydarzyły się same. To efekt pracy, nieprzespanych nocy i odważnych decyzji. Decyzji o rozkwitaniu, mimo że logika mogłaby podpowiadać zupełnie coś innego. „Zostań w bezpiecznej pracy, nie wychylaj się, nie kombinuj”. Dziś, oglądając się za siebie, ciężko uwierzyć w niektóre scenariusze. To tylko umacnia w poczuciu, że jako kobiety jesteśmy silniejsze niż mogłoby nam się wydawać. Dajemy radę częściej, niż mogłybyśmy się spodziewać. 

Pomimo nadchodzącej jesieni.

Strachu.

Upływu kolejnego roku.

Wątpliwości.

Niesprzyjających okoliczności. 

Rozkwitaj.

 

iacynamid pod lupą

Niacynamid pod lupą. Dlaczego warto szukać go w składzie kosmetyków?

Niacynamid, zwany również nikotynamidem, jest rozpuszczalną w wodzie formą witaminy B3, która znana jest także jako PP. W ostatnim czasie stał się bardzo popularnym i pożądanym składnikiem – sprawdźmy dlaczego.

Niacynamid to bardzo uniwersalny składnik, który świetnie sprawdza się przy każdym rodzaju skóry. Korzyści z jego działania będą miały zarówno skóry normalne, starzejące się, mieszane, tłuste, atopowe, z trądzikiem pospolitym, różowatym czy melazmą.
Brzmi zbyt piękne, aby było to prawdziwe?

Niacynamid w pielęgnacji antiaging

Niacynamid jest antyoksydantem – redukuje wolne rodniki i stres oksydacyjny, które przyczyniają się do procesu starzenia się skóry. Chroni naszą skórę przed negatywnymi skutkami promieniowania UV, a nawet jest w stanie redukować rumień wywołany ekspozycją na promieniowanie słoneczne.
Dodatkowo niacynamid pozytywnie wpływa na produkcję kolagenu i elastyny oraz obniża aktywność metaloproteinaz (enzymów degradujących kolagen i elastynę). W badaniach klinicznych wykazano zmniejszenie głębokości zmarszczek i linii, przebarwień, ziemistości skóry, wyrównanie struktury skóry, obkurczenie porów, zwiększenie elastyczności i nawilżenia. Przecież to właśnie tego szukamy w produktach, które mają zatrzymać proces starzenia.

Niacynamid w pielęgnacji przeciw przebarwieniom

Pigment w skórze powstaje na skutek transferu melaniny z melanosomów (komórek, które produkują melaninę-pigment) do keratynocytów (komórek naskórka). Niacynamid blokuje transfer pigmentu, dając efekt wyrównania kolorytu i redukcji przebarwień. To z kolei sprawia, że skóra wygląda na rozświetloną i świeżą. Świetnie sprawdza się również w przypadku melazmy.

Niacynamid jako składnik pielęgnujący barierę hydrolipidową

Regularne używanie tego składnika zwiększa syntezę ceramidów, sfingolipidów, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych czy cholesterolu w skórze. Składniki te są niezbędne do utrzymania prawidłowego poziomu nawilżenia skóry. Uszczelniają one barierę hydrolipidową, przestrzenie między komórkami, ograniczając ucieczkę wody z naskórka, ale również tworzą barierę chroniącą naszą skórę przed światem zewnętrznym. Mamy tu na myśli czynniki drażniące, smog oraz alergeny. Zadbanie o ten aspekt zmniejsza ryzyko występowania podrażnień, rumienia czy nadwrażliwości skóry.

Niacynamid w pielęgnacji skóry trądzikowej

Składnik działa przeciwzapalnie, porównywalnie do klindamycyny (antybiotyku), ale bez ryzyka wystąpienia oporności bakterii. Powoduje zmniejszenie wydzielania sebum, a uszczelnienie bariery hydrolipidowej i zwiększenie nawilżenia skóry, dodatkowo wzmacnia ten efekt.
Wykazuje działanie bakteriostatyczne na Cutibacterium Acnes czyli bakterie, które rozwijają się w sebum skóry trądzikowej.
Z racji swojego antyoksydacyjnego działania – zapobiega utlenianiu się skwalanu, który z kolei przyczynia się do pogorszenia stanu skóry trądzikowej.

Niacynamid – zastosowanie w praktyce

Jest to witamina rozpuszczalna w wodzie, zatem można dodać ją zarówno do toniku, serum, kremu czy produktu do mycia skóry. W kosmetykach Polemika znajdziesz go w Antyoksydacyjnej mgiełce tonizującej.

Warto połączyć go także z kwasem hialuronowym. W efekcie można spodziewać się jeszcze większego nawilżenia skóry. Cery trądzikowe pokochają połączenie niacynamidu i cynku, a skóry z przebarwieniami docenią mieszankę niacynamidu z retinolem.

Z czym lepiej nie łączyć tej substancji? Niacynamidu nie powinno się stosować równolegle z kwasami. Są to produkty, które wykazują działanie w różnych pH, więc nie ma sensu stosować ich po sobie. Możemy natomiast nałożyć kosmetyk z niacynamidem rano, a kosmetyk z kwasami – wieczorem.
Nie należy stosować niacynamidu z witaminą C w formie kwasu askorbinowego. Można jednak sięgnąć po inne formy witaminy C np. tetraizopalmitynian askorbylu.

Jakie stężenie wybrać? Unikajmy wysokich stężeń niacynamidu. Nie zawsze duże stężenie oznacza lepsze efekty. W przypadku niacynamidu, duże stężenia (>5%) zwiększają ryzyko podrażnień, natomiast już w małym stężeniu możemy uzyskać rewelacyjne efekty na skórze.
Właśnie dlatego w składzie toniku zadbaliśmy o równowagę – użyliśmy delikatnego stężenia niacynamidu, które nie niesie ze sobą ryzyka podrażnień, jednak na tyle wysokiego, aby uzyskać zadowalające efekty na skórze. Zresztą – warto się o tym przekonać sięgając po naszą Antyoksydacyjną mgiełkę tonizującą.

Berke x Polemika

Dobrej nocy! Kilka słów o wieczornych rytuałach.

Na rynku regularnie pojawiają się produkty, które zostają okrzyknięte „kosmetycznym must have”. Rzuciliśmy okiem na listę kosmetycznych odkryć i jesteśmy przekonani, że brakuje na niej rytuału, który jest wart więcej, niż kremy z najwyższej półki. Sen, bo o nim mowa, to prawdziwy pielęgnacyjny hit. Nie mamy na myśli tylko i wyłącznie dobrego samopoczucia, które przejawia się później szerokim uśmiechem i błyskiem w oku. Sen to niezbędny element troski o nasz organizm i najprostszy sposób, żeby o siebie zadbać. 

 

Akcja: regeneracja

Nasz organizm podczas snu wcale nie odpoczywa. Brzmi ironicznie? Już tłumaczymy. Cykl dobowy człowieka został zaprojektowany w taki sposób, aby nasze ciało miało czas na ważne procesy. Usuwanie toksyn, produkcja melatoniny i kolagenu, przebieg intensywnego procesu antyoksydacyjnego – nasz organizm ma długą listę zadań do wykonania, warto dać mu czas i przestrzeń, żeby zdążył je odhaczyć. 

Nie bez znaczenia jest fakt o której godzinie kładziemy się spać. To właśnie między godziną 23:00 a 3:00 w nocy w naszym ciele zachodzą ważne procesy. W tym czasie w komórkach zachodzą procesy regeneracyjne, mięśnie rozluźniają się oraz uwalnia się hormon odpowiedzialny za odnowę naskórka. Może zamiast wizyty u kosmetyczki warto zaplanować czas na sen? 

Senne rytuały pielęgnacyjne

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie odpisywał na maile w łóżku. Takie praktyki to dokładne zaprzeczenie tego, czego potrzebuje nasz organizm. Niebieskie światło, które jest wytwarzane przez urządzenia elektroniczne, utrudnia produkcję melatoniny w organizmie. Scrollowanie przed snem to wysyłanie jasnego sygnału do organizmu, że jeszcze nie czas na odpoczynek. Musi czuć się nieco skonsternowany, gdy układamy się do snu kilka minut później. 

Jak przygotować skórę do odpoczynku? Zdecydowanie rekomendujemy dokładny demakijaż. To kluczowy czynnik w walce o zadbaną cerę oraz obowiązkowy element, który pomaga skórze wchłonąć dobroczynne składniki z kremów, które nakładamy przed snem. Aby wyciszyć organizm warto także stworzyć własne rytuały. Jednym z naszych ulubionych jest automasaż jadeitową płytką. To skuteczny sposób na relaks po długim dniu i moment na wyrównanie oddechu. Dodatkowo masaż płytką gua sha poprawia owal twarzy i elastyczność skóry. Regularne używanie płytki działa przeciwzmarszczkowo, ujędrniająco i przywraca skórze blask. Bez wątpienia efekty wieczornego rytuału będzie widać za dnia! 

 

Zoom na otoczenie 

Nie bez znaczenia jest miejsce, w którym wypoczywamy. Przyjemne materiały, odpowiednio dobrana poduszka, wygodny materac – to detale, których nie warto pomijać. Bogata oferta produktów na rynku pozwala znaleźć rozwiązanie, które pomoże nam się zrelaksować. Warto zwrócić uwagę na propozycje polskiej marki berke., która zgodnie z zasadami zrównoważonego projektowania tworzy meble w zgodzie z naturą. 

Wskazane jest również przeanalizowanie sypialnianego otoczenia – zadbaj o właściwą wentylację otoczenia i wyeliminowanie światła oraz hałasów. Tego typu detale mają ogromny wpływ na jakość wypoczynku. 

Zdarza się, że w pogoni za nowościami zapominamy o prostych rozwiązaniach, jakie oferuje nam natura. Godziny spędzone w łóżku to nie fanaberia, ale podstawowa potrzeba naszego organizmu. Szybko może się okazać, że niezarywanie nocy przyniesie naszemu ciału więcej korzyści, niż godziny spędzone u fizjoterapeuty i na lekcjach jogi. Szkoda by było nie sprawdzić, prawda?

 

peeling

Kwas hialuronowy – kosmetyczny must have?

Kwas hialuronowy stał się bardzo popularnym składnikiem i można znaleźć go w wielu kosmetykach. Jego nazewnictwo może być mylące, bo kwasem jest tylko z nazwy. Tak naprawdę to wielocukier.  Nie wykazuje właściwości drażniących czy złuszczających, a nawilżające, przeciwzmarszczkowe, antyoksydacyjne i wiele innych. Jedna cząsteczka kwasu hialuronowego jest w stanie związać około 250 cząsteczek wody! Dodatkowe właściwości są zależne od jego rodzaju, a konkretnie – wielkości cząsteczki.

Rodzaje kwasu hialuronowego

Kwas hialuronowy jest polimerem, czyli upraszczając – łańcuchem tych samych składowych, połączonych ze sobą w różnych ilościach. Dlatego jego rodzaje możemy podzielić ze względu na wielkość cząsteczki: wysokocząsteczkowy,  niskocząsteczkowy i oligocząsteczkowy (ultra niskocząsteczkowy).

Kwas hialuronowy wysokocząsteczkowy

Ze względu na swoją dużą masę nie wnika w skórę, ponieważ jest większy niż przestrzenie komórkowe. Pozostaje na powierzchni skóry jako ochronny film, zmniejszając ryzyko podrażnień czy kontaktu z czynnikami drażniącymi. Redukuje odparowywanie wody przez naskórek, daje efekt natychmiastowego wygładzenia i napięcia skóry oraz zwiększa stopień przenikania innych substancji w głąb skóry. Dodatkowo działa przeciwzapalnie i immunosupresyjnie. Jego efekt jednak trwa tak długo, ile pozostaje na skórze – czyli do najbliższego mycia.

 

Kwas hialuronowy niskocząsteczkowy

W przeciwieństwie do wysokocząsteczkowego, ma on krótszy łańcuch i niższą masę, dzięki czemu wykazuje zdolność do przenikania warstwy rogowej naskórka. Nawilża głębsze warstwy naskórka i zwiększa jego elastyczność oraz przenikanie innych składników. W jego obecności, komórki warstwy rogowej lekko pęcznieją, co daje efekt napięcia i wygładzenia skóry.

 

Kwas hialuronowy oligocząsteczkowy (ultra niskocząsteczkowy)

Jest to najmniejsza forma kwasu hialuronowego. Ma zdolność przenikania aż do skóry właściwej. Zapewnia efekt długotrwałego nawilżenia, nawet po umyciu skóry. Wspomaga naprawę uszkodzonych komórek, poprawia elastyczność skóry oraz jej grubość – wpływa na syntezę włókien kolagenowych i elastynowych, spłyca zmarszczki. 

 

Który rodzaj jest najlepszy ?
Najlepsze jest połączenie każdego z rodzajów. Synergia działania da nam najskuteczniejszy i najtrwalszy efekt. 

Hydrofilne masło

Jak używać kwasu hialuronowego ?

Jest to składnik, który da nam wiele korzyści zarówno  w pielęgnacji porannej, jak i wieczornej. Cera sucha i dojrzała w szczególności doceni jego właściwości o poranku. Pod wpływem kosmetyku z kwasem hialuronowym, komórki naskórka lekko pęcznieją, dając efekt napięcia i wygładzenia skóry. Przynosi to również korzyści wizualne i dobrze współgra z makijażem. 

Jaki produkt wybrać?

Mimo wspaniałych właściwości kwasu hialuronowego, nie ma sensu używać produktów, które mają w składzie tylko kwas hialuronowy. Jest on humektantem, więc owszem, zwiąże wodę, natomiast bez obecności emolientów ta woda bardzo szybko wyparuje, dając efekt odwrotny do zamierzonego. Najefektywniej będzie on działał w kosmetykach o różnorodnym składzie, zawierających zarówno substancje wiążące wodę, jak i te okluzyjne, emolienty – przytrzymujące wodę na skórze.

 

W którym kosmetyku znajdę kwas hialuronowy?


W naszym kremie pod oczy, toniku, antyoksydacyjnym kremie oraz masce. Cenimy sobie właściwości tego składnika i wykorzystujemy każdą wielkość cząsteczki, aby uzyskać jak najlepszy efekt pielęgnacyjny.

maslo_3

Wakacyjna kosmetyczka: Karolina Apanasewicz

Mat czy błysk?

Błysk, zawsze!

Pomalowane usta czy oko?

W zależności od nastroju lubię focus na oko albo na usta.

Kosmetyczna minimalistka czy hedonistka?

Jeszcze jakiś czas temu odpowiedziałabym, że hedonistka, ale w tym roku postanowiłam ograniczyć się do kosmetyków, których moja skóra naprawdę potrzebuje. Jeszcze daleko mi do bycia minimalistką, ale jestem na dobrej drodze.

 

Długa kąpiel czy szybki prysznic?

Chciałabym odpowiedzieć, że długa, relaksująca kąpiel w wannie, ale niestety jestem człowiekiem, który nie umie za długo usiedzieć w jednym miejscu, więc idąc na kompromis wybieram dłuższy prysznic 🙂

 

Skąd czerpiesz wiedzę odnośnie pielęgnacji?
Miałam szczęście trafić na naprawdę wspaniałą kosmetolog, więc głównie od niej i od koleżanek. Lubię też zerknąć na grupę Twarzing i poczytać opinie mądrzejszych głów od mojej w tym temacie.

 

 

Twój największy kosmetyczny grzech?

Zdarzyło mi się zasnąć w makijażu… Teraz znając skutki, więcej tego grzechu nie popełniam.

 

Kosmetyczny must have?

Nie wyjdę na zewnątrz bez kremu z filtrem i zawsze musi to być SPF50, nieważne czy mamy lato, zimę, piątek, świątek czy niedzielę 😉

 

Kiedy czujesz się najbardziej atrakcyjna?

Kiedy daje swojemu ciału tyle snu, ile potrzebuje. Ciężko o to w tak zabieganych czasach, ale staram się przesypiać 7-8h, bo wiem, że mój organizm mi się za to odwdzięczy.

 

 

Najważniejsza rada pielęgnacyjna, którą usłyszałaś?

I tu znowu SPF50! Nie ma lepszego kremu anti-aging 😉

 

 

Kilka słów o codziennej pielęgnacji. 

Rano po umyciu twarzy aplikuję tonik, krem i SPF50, po czym zabieram się za makijaż. Po powrocie z pracy lubię od razu zmyć makijaż stosując dwuetapowe oczyszczanie i nałożyć krem. Przynajmniej raz w tygodniu staram się nałożyć wieczorem maseczkę na twarz.
Pielęgnacyjny rytuał, który poprawia Ci humor?

Balsamowanie ciała. Lubię sobie odpalić serial na Netflixie i dopiero wtedy się za to zabrać, dlatego miło mi się kojarzy ten rytuał.

 

 

Twoje kosmetyczne odkrycie z ostatniego czasu?

Azulan, płyn rumiankowy, który można dostać w aptece i który ratuje dzień przy niespodziankach na buzi 😉

 

Kosmetyk Polemiki, bez którego nie możesz żyć?
Hydrofilne masełko podbiło moje serce od pierwszego użycia, a w zestawie z płytką gua sha robi cuda na mojej buzi. Najchętniej masowałabym twarz płytką co rano, bo z opuchniętej buzi wyłaniają się wtedy całkiem fajne kości policzkowe.

 

 

 

Element self care, który daje Ci najwięcej radości? 

Zdecydowanie mazianie się własnoręcznie zrobionymi maseczkami składającymi się z różnych glinek.

Twoja piosenka na poranny rozruch? 

Może nie są to specjalnie energetyczne piosenki, ale lubię zacząć dzień na spokojnie od playlisty ”Morning Piano” lub „Cabin In The Woods”.

 

maslo_2

Wakacyjna kosmetyczka: Weronika Kwiatkowska

Mat czy błysk?

Zdecydowanie błysk! Uwielbiam efekt rozświetlenia na kościach policzkowych i na łuku kupidyna. Nawet jeśli cała reszta makijażu jest stonowana – glow robi robotę! Moja miłość do błysku stale rośnie – niedawno stałam się właścicielką wymarzonej, cekinowej sukienki. Ciężko w tym przypadku mówić o minimalizmie.

Pomalowane usta czy oko?

Uwielbiam klasyczne, czerwone usta, ale bardzo rzadko decyduje się na taką ekstrawagancję. Przede wszystkim dlatego, że w moim odczuciu jest mało praktyczna – dwa łyki wina i kęs dania w restauracji, i pomadka jest wszędzie. Albo te momenty, kiedy zapominam, że jestem pomalowana… Efekt klauna gwarantowany. 

A wytuszowane rzęsy i zaznaczone brwi – obowiązkowo.

Kosmetyczna minimalistka czy hedonistka?

Zdecydowanie minimalistka. Moja cera jest delikatnie mówiąc wymagająca – przez wiele lat walczyłam z trądzikiem, teraz do głosu doszedł AZS. Staram się nie testować na sobie zbyt wielu produktów i jestem szczęśliwa, gdy jakiś służy mi przez dłuższy czas nie powodując podrażnień.

Długa kąpiel czy szybki prysznic?

Team prysznic, ale przyznam się bez bicia – nigdy nie jest krótki. Kiedy wchodzę do łazienki zagina się czasoprzestrzeń, a moja głowa zaczyna pracować w innym trybie. To właśnie pod prysznicem wpadam na najlepsze pomysły, więc potrafię posiedzieć tam naprawdę długo.

Skąd czerpiesz wiedzę odnośnie pielęgnacji?

Mam kilka swoich ulubionych blogów, ale przede wszystkim kocham dziewczyńskie polecajki! Spotkania z moimi przyjaciółkami regularnie obfitują w kosmetyczne opowiastki i przeglądy kosmetyczek. Zawsze wychodzę zainspirowana.

Twój największy kosmetyczny grzech?

Myślę, że sporym wyzwaniem dla mojej skóry musi być mój nieuporządkowany styl życia. Hektolitry kawy, zarwane nocki i zapominanie o wodzie. Ale samoświadomość to klucz do zmian, prawda? 

Kosmetyczny must have?

To będzie mało sexy odpowiedź, ale cóż… Na chwilę obecną nie rozstaje się z pakietem emolientów. Nawilżające kremy i delikatne płyny do kąpieli pozwalają mi przetrwać moją walkę z AZS-em, która trwa kolejny miesiąc. To trudny czas dla mojej skóry i staram się minimalizować zagrożenia, więc nie testuję obecnie żadnych nowości. Uczę się wsłuchiwać w potrzeby swojego ciała i to, że mamy w życiu różne sezony. Jest czas na wymalowane oko, jest czas na lecznicze maści. Życie. 

Kiedy czujesz się najbardziej atrakcyjna?

Wszystko zaczyna się w głowie. Jeśli przeżywam wewnętrzny chaos to makijaż i ładne ubrania nie są w stanie tego ukryć. Czuję się atrakcyjna, gdy żyję w zgodzie sama ze sobą – realizuję swoje plany, trzymam się swoich zasad, mam czas dla siebie i ludzi, których kocham. Wtedy pomalowane oko jest tylko miłym dodatkiem.

 

Najważniejsza rada pielęgnacyjna, którą usłyszałaś?

Postaw na demakijaż i zacznij stosować dobry filtr przeciwsłoneczny. Nigdy nie byłam typem, który zasypia w makijażu, ale im jestem starsza, tym większą uwagę przykładam do oczyszczania skóry. Dodatkowo wdrożyłam do pielęgnacji krem z filtrem. Nie da się ukryć – potrzebowałam alarmu w postaci pierwszych zmarszczek wokół oczu, żeby potraktować temat na poważnie.

Kilka słów o codziennej pielęgnacji.

Dzień zaczynam od spryskania twarzy mgiełką i wypicia szklanki wody. Następnie nakładam na twarz krem z filtrem i wykonuje delikatny makijaż. Na co dzień  używam Bourjois Heathy Mix BB Cream, korektora pod oczy, kredki do podkreślenia brwi i rozświetlacza Becca. Całość delikatnie matuję sypkim pudrem z Inglota. 

Wieczorami sięgam po Hydrofilne masło oczyszczające, a raz w tygodniu po miksturę, która zwalcza zaskórniki. Połączenie płynu złuszczającego Paula’s Choice i zielonej glinki regularnie ratuje moją problematyczną cerę. Często sięgam także po tonik z kwasem od Bielendy i po maseczki w płachcie. Koniec dnia to czas na masaż płytką, który wykonuję ze wspaniale pachnącym serum z Ministerstwa Dobrego Mydła.

 

Pielęgnacyjny rytuał, który poprawia Ci humor?

Automasaż i szczotkowanie po długim dniu. To dwie czynności, które pozwalają mi wyciszyć się po całodziennej bieganinie i skupić się na sobie, swoim ciele i jego potrzebach. Niedawno przyjaciółka podarowała mi poduszkę obciążeniową na oczy – uwielbiam w ten sposób zasypiać.

Twoje kosmetyczne odkrycie z ostatniego czasu?

Wcierka do włosów z rzepy! Kosmetyk poleciła mi moja mama, która w latach młodości własnoręcznie tworzyła tego typu specyfiki. Produkt testuje od miesiąca, a na mojej głowie zaczęło pojawiać się sporo baby hair – nareszcie!

Kosmetyk Polemiki, bez którego nie możesz żyć?

Mam dwa mocne typy. Hydrofilne masło błyskawicznie zdobyło moje serce. Dosyć dużo podróżuje, więc wielofunkcyjny kosmetyk był dla mnie strzałem w dziesiątkę. Uwielbiam też mgiełkę. Wygodny atomizer i jej odświeżający zapach sprawiły, że szybko dołączyła do grona moich kosmetycznych ulubieńców i stała się częścią porannego rytuału pielęgnacyjnego.

Element self care, który daje Ci najwięcej radości?

Joga! Łapanie oddechu podczas porannego rozciągania daje mi mnóstwo przyjemności. Szczególnie lubię te dni, kiedy uda mi się wstać chwilę przed budzikiem (niestety nie wydarza się to zbyt często, bo jestem rasowym śpiochem) i mogę skupić się tylko na sobie. Lubię też momenty zatrzymania w ciągu dnia – zapatrzenie się przez okno, kawa w ciszy czy telefon do ukochanej osoby. To robi mi dzień.

piano

Oblicza kobiecości #13 – Almira Szachowicz

Almira Szachowicz – wokalistka, nauczycielka śpiewu. Gra, śpiewa i szuka piękna. Dziś opowiedziała nam o swojej pielęgnacji i sposobach na wytchnienie po długim dniu.

 

Tekst znanej piosenki mówi, że każdy śpiewać może – to prawda? Co jest kluczowe w ćwiczeniu głosu?

Oczywiście! Prawdą jest, że każdy, absolutnie każdy jest w stanie nauczyć się lepiej technicznie używać swojego instrumentu – ucząc się lepiej koordynować pewne mięśnie i oddech. Natomiast do dobrego śpiewania potrzebna jest jeszcze pewna wrażliwość i muzykalność, aby tego głosu używać w artystyczny i piękny sposób.

Co daje Ci muzyka? To dla Ciebie coś intymnego czy coś, czym chcesz się dzielić z całym światem? A może jedno i drugie?

Zdecydowanie jedno i drugie. Samo komponowanie jest bardzo intymnym momentem, kiedy jestem ja, pianino i myśli. To bardzo uzdrawiający dla mnie proces. Natomiast później utwór idzie w świat i każdy odbiorca przeżywa go na swój sposób i tak sobie myślę teraz, że to bardzo piękne 🙂

 

Co dało Ci odwagę, żeby pójść nieszablonową ścieżką i zrealizować swoje marzenia?

Od zawsze byłam oddana muzyce i nie mogę bez niej żyć, więc naturalną konsekwencją tej drogi było zostanie muzykiem. Ale o ile jako nauczyciel śpiewu czułam się świetnie, miałam problem z tym, aby wyrażać się jako artystka, twórca. I chyba myśl o tym, że za dużo czasu zmarnowałam na strach ostatecznie zmotywowala mnie do zrobienia kroku naprzód. Śpiewam o tym w piosence „Wiosna”.

Kto albo co inspiruje Cię w procesie twórczym?

Głównie są to moje emocje i przeżycia, a z czynników zewnętrznych światło, woda, poezja i wschody słońca. Uwielbiam tworzyć nad ranem, gdy wszystko wokół jeszcze śpi.

Czy podczas tworzenia przyświeca Ci jakaś misja? Chcesz, żeby muzyka wywoływała w ludziach konkretne uczucia i emocje?

Chciałabym, żeby moja muzyka pozostawiała po sobie ślad w sercu słuchacza. Żeby nie była obojętna, ale poruszała, wzruszała, skłaniała do refleksji. W tekstach nie uciekam od trudnych emocji, chcę, aby ludzie, którzy przechodzą przez podobne rzeczy mogli poczuć, że nie są sami. 

Jakie jest Twoje największe marzenie związane z muzyką?

Z tych nierealnych – porozmawiać o muzyce z Bachem. A jedno z realnych wielkich marzeń właśnie spełniam – projekt z kwartetem smyczkowym.

 

 

Zajrzymy do Twojej kosmetyczki – co jest Twoim pielęgnacyjnym must have?

Chyba cała moja kosmetyczka to jedno wielkie must have:) a tak serio – pianka do mycia twarzy – uzależniłam się od tej formy oczyszczania i nie wyobrażam sobie nic innego. I hydrolat różany!  I peeling kawowy do ciała.

Tworzenie własnej muzyki wymaga ogromnej odwagi – przekłada się to na wyrażanie się w ubiorze i makijażu?

Akurat w jednym i drugim króluje u mnie minimalizm i unikam eksperymentów.

Rada pielęgnacyjna, którą udzieliłabyś młodszej Almirze?

DEMAKIJAŻ. CODZIENNIE. BEZ WYJĄTKÓW. Pij wodę i nawilżaj swoją tłustą cerę!

Co relaksuje Cię po długim dniu?

Kocham zamulać w domu, więc najczęściej wykonuję wieczorny rytuał pielęgnacyjny, maseczka na twarz, herbata, koty i ostatnio filmy o kosmosie.

Urodowa porada, która zmieniła Twoje przyzwyczajenia?

Nawilżanie mojej tłustej cery. Polubiłam swój „naturalny rozświetlacz” i od kiedy nie walczę o mat za wszelka cenę, moja skóra czuje się i wyglada o niebo lepiej.

Szybki prysznic czy długa kąpiel?

Bardzo długa kąpiel.

Błysk czy mat?

Błysk i satyna.

Wieloetapowa pielęgnacja czy sprawdzony minimalizm?

Kocham wieloetapową pielęgnację, ale są momenty kiedy przechodzę na totalne minimum.

Ostatnie kosmetyczne odkrycie?

Serum z witaminą C Mad Hippie i ultranawilżające Melo. 

 

Dzięki!

Obserwuj Almirę na Instagramie. 

Mgiełka tonizująca

Wakacyjna kosmetyczka: Amanda Walaszek

Mat czy błysk? 

Satyna! Nie lubię dużego błysku natomiast nie jestem również fanką pełnego  matu. Lubię delikatny, naturalnie wyglądający efekt glow.  

Pomalowane usta czy oko? 

Ciężkie pytanie ale chyba oko, lubię mieć pomalowane rzęsy. 

Kosmetyczna minimalistka czy hedonistka? 

Cały czas idę w stronę minimalizmu w wielu aspektach swojego życia, również w pielęgnacji. Nie lubię przesady, ale bardzo lubię nowości. Jak już znajdę odpowiedni kosmetyk to zostaje ze mną na bardzo długo. 

 

Długa kąpiel czy szybki prysznic? 

Kocham długie kąpiele i rytuały piękności w wannie! Natomiast staram się je  ograniczać i na co dzień brać szybki prysznic 😉 

Skąd czerpiesz wiedzę odnośnie pielęgnacji? 

Najczęściej od innych ludzi, pytam. Wiedzę odnośnie pielęgnacji czerpię również z internetu, wszystkie informacje weryfikuję. Mam wokół siebie bardzo dużo fajnych, świadomych ludzi, z którymi jestem w stanie wymieniać się doświadczeniami odnośnie pielęgnacji. 

Twój największy kosmetyczny grzech? 

Nie potrafię regularnie używać kremów z filtrem w odpowiedniej ilości. Próbuję w sobie wyrobić ten nawyk 😉 

Kosmetyczny must have? 

Nie mam jednego, z każdego rodzaju kosmetyku jest inny must have 😉

Najważniejsza rada pielęgnacyjna, którą usłyszałaś? 

Prawidłowy demakijaż i oczyszczanie! Poprawiło to stan mojej wrażliwej cery. 

Kilka słów o codziennej pielęgnacji? 

Dzień zaczynam od oczyszczenia twarzy, do którego najczęściej używam pianki  do mycia. Następnie tonizuję – tutaj najlepiej sprawdza się Antyoksydacyjna  mgiełka tonizująca od Polemiki. Tak jak wspominałam, uczę się regularności w  stosowaniu filtra – obecnie testuję Eeny Meeny. Pod filtr nakładam żel-booster od marki Miya, który niweluje świecenie się skóry. Wieczorną pielęgnację zaczynam od demakijażu. Makijaż zmywam masłem lub balsamem do  demakijażu. Na noc stosuję krem pod oczy od Veoli oraz krem z kwasem  salicylowym i sfermentowanym granatem z Kire Skin. Staram się kilka razy w  tygodniu robić peeling i stosować różne odżywcze maski.  

Pielęgnacyjny rytuał, który poprawia Ci humor? 

Wieczorna pielęgnacja! Od jakiegoś czasu używam szczoteczki do twarzy  Foreo – mega przyjemność. 

Twoje kosmetyczne odkrycie z ostatniego czasu? 

Żele do mycia firmy Hagi. Nie rozstajemy się od kilku miesięcy. 

Kosmetyk Polemiki, bez którego nie możesz żyć? 

Antyoksydacyjna mgiełka tonizująca! Uwielbiam ten zapach, jest to mój  ulubiony produkt tonizujący. 

Element self care, który daje Ci więcej radości? 

Rytuały piękności, książka, muzyka, kontakt z naturą. 

Twoja piosenka na poranny rozruch? 

Nie ma jednej piosenki, wszystko jest zależne od nastroju. Bardzo często na  poranny rozruch pojawia się u nas Hania Rani, Fever Ray, Lazerhawk lub Moby.  Jeżeli dzień jest bardziej intensywny to ulubione stare albumy – przez długi czas był to utwór Edge of Seventeen od Stevie Nicks. Natomiast są takie dni, że zaczynamy od techno, dnb a nawet hardcore’ów 😉

 

Oczyszczanie twarzy

Demakijaż – jak skutecznie oczyścić cerę?

W ciągu dnia na naszej skórze, oprócz pielęgnacji dziennej, makijażu czy kremu z filtrem, zbiera się wiele zanieczyszczeń z powietrza, kurzu, smogu i innych niepożądanych substancji.
Podstawą każdej pielęgnacji powinno być oczyszczanie – skuteczne, ale delikatne dla skóry. Odpowiednie usunięcie substancji niepożądanych ze skóry pozwala przygotować ją do wieczornej pielęgnacji. Prawidłowo oczyszczona skóra, znacznie łatwiej przyswaja substancje aktywne i odnawia się podczas regeneracji nocnej.


Hydrofilne masłoCo to znaczy skuteczne oczyszczanie?

Produkt do demakijażu powinien mieć taką formułę, która ma duże powinowactwo (zdolność przyłączania się) do zanieczyszczeń. Na rynku mamy wybór wielu produktów do demakijażu, lecz na pewno zauważyliście, że niektóre produkty są bardziej lub mniej skuteczne. Wynika to właśnie z formuły składu kosmetyku. Zanieczyszczenia na skórze mają charakter tłuszczowy. Oznacza to, że łatwo przyłączają się do substancji lipidowych (tłuszczowych). I tutaj wkracza nasze hydrofilne masło oczyszczające.


Dlaczego warto sięgnąć po masło hydrofilne?

W przypadku kosmetyków w pełni lipofilowych, olejów, czy innych maseł, po rozpuszczeniu makijażu bardzo trudno jest zmyć je ze skóry. Zawsze czujemy jakąś warstwę kosmetyku, która pozostała po demakijażu. Co wtedy? Sięgamy po mocny żel do mycia skóry, próbując domyć pozostałości – naruszamy delikatną barierę hydrolipidową skóry, ryzykując przesuszeniem i ściągnięciem skóry. Zdarza się także, że pozostawiamy resztki olejku, co jest prostą drogą do zapchania porów, powstawania zaskórników i pozostawienia resztek zanieczyszczeń.


Z hydrofilnym masłem jest inaczej!

Dzięki temu, że nasz produkt jest jednocześnie masłem, jak i produktem hydrofilowym – łatwo łączy się zarówno z zanieczyszczeniami na skórze oraz z wodą podczas zmywania produktu. Taka formuła kosmetyku zapewnia skuteczny demakijaż, oczyszczenie skóry, a to wszystko bez pozostawienia resztek produktu na skórze, uczucia tłustości czy ryzyka zapchania porów.

Jak powinien wyglądać prawidłowy proces demakijażu?

Na suchą skórę nakładamy niewielką ilość masła hydrofilnego. Masując skórę, rozpuszczamy zanieczyszczenia. Warto zrobić to bardzo dokładnie – przez co najmniej 60 sekund. Należy pamiętać o skrzydełkach nosa, skroniach, brwiach, linii włosów oraz oczywiście okolicach oczu. Masło hydrofilne rozpuści każdy rodzaj makijażu, nawet wodoodporny oraz filtry słoneczne. Masłem możesz oczyścić również delikatną okolicę oka.
Następnie dokładnie zmywamy produkt letnią wodą (nie zimną, ale też nie za ciepłą).

 

Demakijaż, a co potem?

Tutaj mamy do wyboru dwie możliwości. Oczyszczanie jedno- lub dwuetapowe.

  • Oczyszczanie jednoetapowe polega na tym, że używamy tylko masła, a po spłukaniu i osuszeniu skóry, od razu stosujemy pielęgnację wieczorną. Dla kogo takie rozwiązanie będzie najlepsze?
    Dla skór bardzo wrażliwych, atopowych, naczyniowych, suchych, mających problem z utrzymaniem nawilżenia czy zaburzoną barierą hydrolipidową. Są to skóry, które wymagają szczególnie delikatnego traktowania. Masło świetnie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń, a dodatkowo zabezpiecza przed utratą wody, czy podrażnieniem.
  • Oczyszczanie dwuetapowe. Pierwszy etap to demakijaż wykonany masłem hydrofilnym, który rozpuści makijaż i inne zanieczyszczenia. Drugi etap to żel, pianka lub inny kosmetyk do mycia twarzy. Oczyszczanie  dwuetapowe zalecane jest w przypadku rodzajów cery, które produkują więcej sebum i lubią mocniejsze oczyszczanie, a także tych skłonnych do zaskórników i tłustych.

Która metoda jest lepsza? Nie ma jednej słusznej odpowiedzi. Najlepiej przetestować obie opcje i sprawdzić, która jest odpowiednia dla skóry.