Oblicza kobiecości

Oblicza kobiecości #16 – Ewelina, właścicielka Laboratorium Dobrego Nastroju

„Gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?”. Słyszeliśmy to zdanie nie raz. Dzisiaj w naszym cyklu „Oblicza kobiecości” gościmy Ewelinę która pożegnała się z bezpiecznym etatem w męskiej branży i poszła za głosem serca. Tak powstała marka Laboratorium Dobrego Nastroju – resztę, w inspirującej rozmowie, dopowie sama.

 

Od tramwajów i 200 śrub do świeczek… Twoja historia jest bardzo nieoczywista – jak wcześniej wyglądało Twoje życie i skąd pomysł na taki biznes?

Zawsze myślałam, że pójdę dość utartą, tradycyjną ścieżką – porządne studia, a potem praca na etacie. Przez kilka lat pracowałam w dużej firmie kolejowej, gdzie zarządzałam około setką osób. Jak można się domyślić, w pracy przebywałam głównie wśród mężczyzn, a moje zadania były bardzo praktyczne. Zresztą zawsze myślałam, że taka właśnie jestem, czyli konkretna i rzeczowa, a nie kreatywna. Potem okazało się, że jednak jest inaczej, a kreatywność, choć przez tyle lat tłumiona, ujrzała światło dzienne. Zdecydowałam, że chcę iść za tym, co dla mnie najważniejsze, a są to relacje, ludzie i tworzenie rzeczy związanych z codziennym, dobrym życiem. I tak pojawiło się Laboratorium.

 

 Funkcjonowałaś wcześniej w „męskim świecie” – czego Cię to nauczyło, a co musiałaś odkryć na nowo?

Kilka lat w „męskim świecie” nauczyło mnie bardzo wiele np. organizacji, jasnego wyznaczania celu, podejmowania decyzji, pracy w Excelu i przeklinania 😉 Jestem naprawdę wdzięczna za to doświadczenie. Czułam jednak, że brakuje mi kobiecej energii, szukałam balansu. Musiałam na nowo nauczyć się słuchać intuicji i zaufać sercu, a nie tylko liczbom i tabelkom.

 

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w momencie zmiany? Co z perspektywy czasu chciałabyś usłyszeć od samej siebie?

Najtrudniejsze było zaufanie sobie, dopuszczenie do głosu intuicji, odkrywanie siebie i dokonanie takich wyborów, które były kompletnie sprzeczne ze „zdroworozsądkowym” podejściem, jakie wyznawałam do tamtej pory. Chciałabym wtedy usłyszeć, żeby się nie bać i żeby szybciej działać. Zanim odeszłam z pracy byłam wykończona i dostawałam mnóstwo sygnałów w głowie i w ciele, które powinnam wcześniej uszanować i zadbać o zdrowie psychiczne oraz fizyczne. 

 

Jak zaczęłaś szukać swojej drogi? Skąd pomysł na „pachnący” biznes?

Po wielu sygnałach, w końcu przyznałam się przed samą sobą, że muszę przewartościować swoje życie. Chodziły mi po głowie słowa nastrój, atmosfera, empatia, natura – wokół nich chciałam budować swoją nową ścieżkę. Miałam wiele pomysłów, a ten na Laboratorium wyklarował się, gdy połączyłam olejki eteryczne, naturę, ekologię oraz dobry nastrój.

 

Co dało Ci siłę w procesie zmiany? Gdzie szukałaś spokoju, gdy pojawiały się wątpliwości?

Na pewno wsparcie mojego partnera, który w chwilach zwątpienia powtarzał, że się uda. Poza tym, dużą motywacją była chęć oderwania się od męskiego technicznego świata, do którego nie chciałam już wracać. 

Spokój dawało mi samo działanie np. proces wylewania świec, a także joga, medytacja i praktyka uważności. Poza tym, dużą rolę odgrywały spotkania z kobietami, które robią podobne rzeczy i zmagają się z analogicznymi problemami. 

 

Gdzie widzisz siebie za 5 lat? Planujesz następne rewolucje?

Staram się mieć otwartą głowę na wszystkie pomysły i zmiany, chcę być elastyczna i odnajdywać się w tym, co przynosi życie. Nie myślę za wiele o tym, co będzie za kilka lat.

Co Cię twórczo inspiruje? Co napędza Cię do działania?

Inspirują mnie kobiety, które poznaję i które podążają za swoimi wartościami, a także zadowoleni i świadomi klienci.

Poza tym ogromną inspiracją jest dla mnie natura i dopasowywanie się do jej cyklu – zimą to zakładanie ciepłych skarpet i świeca, a latem rześkie mgiełki rozpylane na skórę. 

 

Jak wsłuchać się w siebie? Jak dopuścić swoje marzenia do głosu? Masz na to swoją metodę? 

Odważyć się, nie analizować zbyt dużo, ufać swojemu ciału i wewnętrznym sygnałom, otworzyć się na intuicję.

 

Twój pielęgnacyjny must have? Co obowiązkowo musi znaleźć się w Twojej kosmetyczce?

Zdecydowania dobre wielofunkcyjne mydło oraz moje ulubione Hydrofilne masło z Polemiki do demakijażu.

 

Wolisz testować czy jesteś wierna raz sprawdzonym kosmetykom? Jest Ci bliskie pojęcie kosmetycznego minimalizmu?

Jestem raczej minimalistką i wolę mniej uniwersalnych produktów, nie mam osobnego kremu do każdej części twarzy. Od czasu do czasu testuję nowe produkty, staram się być otwarta, ale zazwyczaj wybieram to, co już się u mnie sprawdziło. 

 

Twój sposób na złapanie oddechu po długim dniu? Co Cię relaksuje? 

Spacery, spotkania z ludźmi, joga, książka, świeca, kąpiel – w zależności od nastroju.

 

Jeden produkt z Twojego sklepu, z którego jesteś szczególnie dumna?

Świeca do masażu, która uwodzi pięknym zapachem, otula i nawilża skórę jak ciepły balsam.  

 

Błysk czy mat?

Mat, wszędzie.

 

Długa kąpiel czy energetyczny prysznic?

Na co dzień prysznic, od czasu do czasu dłuższa kąpiel.

Pytała: Weronika Kwiatkowska

Odpowiadała: Ewelina, właścicielka marki Laboratorium Dobrego Nastroju