Oblicza kobiecości

Oblicza kobiecości #2: Mojecarmelove

Duże oczy, rude włosy i szeroki uśmiech. Agata, twórczyni instagramowego profilu Mojecarmelove, to jedna z tych osób w sieci, w której można się zakochać od pierwszego wejrzenia. Mimo że na co dzień walczy z chorobą, jej postawa inspiruje i zachęca do niepoprawnego optymizmu. Dziś zgodziła się opowiedzieć o sobie trochę więcej!

Agata, nie mogłam się doczekać naszej rozmowy! Opowiedz, jak zawędrowałaś do krainy kosmetyków naturalnych?

Droga była kręta i nieoczywista. Nie zawsze akceptowałam siebie, a kolor moich włosów przez długi czas był czymś, z czym walczyłam. Moja mama, widząc moje zmagania, pozwoliła mi dość szybko farbować włosy. Wtedy też zaczęła się moja przygoda z kolorówką. Próbowałam w pewien sposób ukryć się za makijażem i stworzyć nową wersję siebie. Przełomowym momentem był czas nasilenia choroby – moja przesuszona skóra nie chciała dalej ze mną “współpracować”. Wtedy moim ukojeniem stała się natura i kosmetyki, które bazowały na naturalnych składach. Stały się dla mnie wybawieniem! 

Czy właśnie wtedy postanowiłaś zacząć się dzielić swoją pasją na Instagramie? Jakby nie patrzeć, to nie zawsze najbardziej przyjazne miejsce…

Instagram stał się w pewnym sensie moim oknem na świat. Choroba zamknęła mnie w domu, a ja byłam stęskniona interakcji. Zrodziło się we mnie pragnienie, żeby dzielić się z innymi kobietami moją pasją. Z czasem zaczęłam poznawać wiele inspirujących dziewczyn, a wokół profilu stworzyła się wyjątkowa społeczność. Podczas ostatniej wizyty w szpitalu czułam autentyczne wsparcie i zrozumiałam, że jestem prawdziwą szczęściarą! 

Wyjątkowa społeczność tworzy się wokół wyjątkowych osób. Mam poczucie, że tworzysz zupełnie nowe standardy w instagramowym świecie. 

To, na czym zawsze mi zależało, to na na prawdzie i autentyczności. Instagram jest miejscem, gdzie można nałożyć dużo filtrów i kreować się na kogoś innego. Bardzo świadomie zdecydowałam się na to, żeby doceniać, a nie oceniać. Zresztą – nie umiem inaczej. Wiem, że za każdą małą marką kryją się nieprzespane noce i ciężka praca. Cieszę się, że mogę wspierać dziewczyny, które zdecydowały się na realizowanie swoich marzeń. Trzymam kciuki za każdą z nich!  

Zdradzę, że ja sama po cichu planuję coś swojego. Marzy mi się fundacja, która będzie pomagała kobietom odkrywać ich potencjał i piękno, które w nich drzemie. Jestem zakochana w naturalnej kolorówce i mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła dzielić się tą pasją z dziewczynami na warsztatach.

Trzymamy kciuki za te plany! Wspomniałaś wcześniej, że choroba w pewien sposób zamknęła Cię w domu. Takie historie zmieniają człowieka. Jak wpłynęło to na Ciebie? 

Zdecydowałam się żyć pełnią życia. Wiem, że brzmi to przewrotnie w kontekście choroby, która dość mocno mnie hamuje. Moje motto to: “lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się nie zrobiło”. Napędza mnie to do tego, żeby wykorzystywać każdy moment, cieszyć się małymi rzeczami i pomagać innym. Ogromnym wsparciem jest dla mnie także rodzina i mój kochany – są nieocenieni! 

Ważnym okresem w moim życiu były studia w Norwegii. Poczułam się wtedy prawdziwie wolna. Ze względu na ograniczone fundusze żyłam naprawdę minimalistycznie. Zaczęłam doceniać ludzi i naturę – na własnej skórze doświadczyłam skandynawskiego hygge. 

Studia już dawno za mną, ale ta postawa została ze mną na dłużej. Nawet w najtrudniejszych momentach choroby szukam powodów do uśmiechu.

Hydrofilne masło Polemika – sprawdź

Skąd w takim razie na co dzień bierzesz siłę? 

Wdzięczność jest kluczem! Kiedy otwieram rano oczy, nie biorę telefonu do ręki, ale zaczynam od dziękowania. Nawet jeśli noc była krótka, szukam powodów do wdzięczności. Przez chorobę odkryłam, że nie mam wpływu na okoliczności, ale mogę decydować, w jaki sposób na nie reaguje. Więc uśmiecham się, choć wiem, że nie dla wszystkich jest to zrozumiałe. To nic, wierzę, że choć niektórych uda mi zarazić tą postawą. 

 

Na koniec zdradź nam swoje przepisy na jesienną poprawę humoru! 

Mam swoje małe rytuały. Jestem szczególnie wyczulona na zapachy. Kiedy zapalam zapachowe świeczki, czuję je całą sobą. Naprawdę doceniam małe rzeczy – wieczór pod kocem z kubkiem gorącej herbaty to dla mnie wystarczający powód do uśmiechu. Telefon do przyjaciółki, odcinek ulubionego serialu, wieczorna maseczka – świadomie decyduję się celebrować te małe momenty. Wierzę, że z tych małych chwil składa się prawdziwe szczęście. 🙂 

 

Jeśli jeszcze nie obserwujecie Agaty, zachęcamy Was do polubienia jej profilu. Znajdziecie na nim kosmetyczne perełki, ale także dużo inspiracji i uśmiechu, które przydadzą się w jesienne dni. 

https://www.instagram.com/mojecarmelove/

 

 

Pytała: Weronika Kwiatkowska

Odpowiadała: Agata Śmietana